Odcinek 8
Wycieczka (część 2)
Hotelowy pokój.
Popołudnie. Paweł, Tytus i Czesław siedzą w pokoju. Każdy zajęty czym innym. Michał siedzi w toalecie.
C: Ile on tam już siedzi?
Michał goli się.
M: Trzeba dobrze wyglądać.
W pewnej chwili elektryczna golarka wyczerpuje się.
M: Co do-?!
Michał stoi przed lustrem, jedna połowa twarzy nieogolona.
M: Przecież ja tak nie wyjdę do ludzi! Jak ja wyglądam, jak jakiś bezdomny!
Pukanie do drzwi.
M: Zaraz, zaraz!
Michał opuszcza łazienkę, przykrywa twarz ręcznikiem. W drzwiach stoi Igor.
I: Siemanko! Co się stało w brodę?
M: Nie interere, bo wiesz, czego dostaniesz.
I: Jest Czesiek? Miałem z nim iść zrobić tatuaż.
M: Tatuaż?
(C: Jestem, Igi, poczekaj!)
Czesław wyłania się z pokoju.
C: Do potem, chłopaki!
Czesław i Igor opuszczają pokój. Michał zamyka drzwi.
T: Chłopacy, a co to jest seksapil? Czesiek mówił, że go sobie podniesie, jak zrobi ten tatuaż!
P: Jaki on ma seksapil?
M: Sraki!
Michał i Paweł się śmieją. Tytus dalej nie rozumie.
Ulica.
Czesław i Igor chodzą po centrum miasta.
I: Znam dobrą miejscówkę, gość robi tanio - a dobrze.
Skręcają, za rogiem stoi salon Roots & Ink.
I: O, tutaj.
Igor prowadzi Czesława do środka. Za ladą stoi Jamajczyk, Elijah.
El: Wha'gwan, bredren! Long time mi nuh see yuh, star!
I: Hey, man.
El: And who dis, yuh fren?
C: Hey, the name's Czesiek. I'd like a tattoo.
El: No problem, man. Mi ago sort yuh out proper. Yuh come to di right place.
Elijah prowadzi Czesława na fotel.
El: Come, siddung pon di chair.
Czesław siada na fotelu. Elijah szykuje igłę.
El: Mi hand steady like rock. Yuh tattoo ago tun wicked.
C: Aaaah!
Elijah patrzy na Czesława.
C: Ahhhhh!
El: Cho! Mi nuh even start wid dat ting yet! Mi only a set up di machine, man!
Czesław jęczy dalej.
El: Raasclaat, yuh cry more dan di machine noise.
Kamera pokazuje kota właściciela, gryzie Czesława w łydkę.
C: Ahhh!
El: Bomboclaat! Socks, leave di man foot alone!
Kot ucieka, Elijah goni kota.
El: Rhaatid! Come yah, yuh likkle devil!
Igor i Czesław śmieją się do rozpuku.
I: Dziabnął cię, jeszcze zanim naszykował igłę!
C: No i kurczę teraz nie jestem taki pewny siebie... Zabieram się z tąd.
Czesław wstaje z fotela, Jamajczyk go przytrzymuje.
El: No, man! Yuh already survive di cat. Di tattoo part easy!
Elijah posadza Czesława na fotelu.
El: Siddung.
Elijah podnosi igłę, tatuuje Czesława.
Restauracja w hotelu.
Paweł, Tytus i Michał siedzą przy stoliku. Na twarzy Michała maska.
M: To co, zamawiamy?
Paweł otwiera menu.
P: No tak... Mamy wiele opcji...
T: Gacie na wynos!
M: Że co?
T: No tutaj, w menu!
Tytus przesuwa palcem po potrawie "Guacho de Mariscos".
M: Ech...
Chłopaków obsługuje ten sam kelner.
Ke: Hello, anything for you?
T: This thing, please.
Tytus pokazuje Guacho de Mariscos.
P: Mission burrito for me.
M: Do you have an all-you-can-eat?
Ke: Right this way, sir!
Kelner pokazuje na bufet all-you-can-eat. Michał idzie za nim.
T: Paweł, zobacz!
Tytus pokazuje na pająka chodzącego po stole.
T: Pajączek!
Paweł zdmuchuje pająka.
P: Chciał się najeść za darmo.
T: Nie, pajączku!
Tytus goni za pająkiem. Paweł przewraca oczami.
Bufet all-you-can-eat.
Michał stoi w kolejce, brak wolnych miejsc.
M: No dalej, co jest?
Miejsce się zwalnia, Michał podchodzi. W to miejsce wchodzi inny gość. Zwalnia się kolejne - sytuacja się powtarza.
M: No co za-!
Michał krąży wokół stołu, w przyspieszonym tempie, kilka razy nie może zająć miejsca. W końcu miejsce zajmuje otyła kobieta.
K1: Get your own spot, dork! I'm starving!
Michał się denerwuje, jednak nagle woła go Czesław.
C: Michał, tutaj!
Czesław stoi przy bufecie. Michał podchodzi. Czesław podnosi brwi, Michał nie rozumie. Czesław nakłada na talerz wielkie ilości jedzenia. Michał również. Odchodzą od lady, ich talerze są pełne.
Stolik.
Paweł rozmawia z Andżeliką przez czat wideo.
P: No? No świetnie. Tytus gdzieś polazł, pozostałych diabli ponieśli. Zostawili mnie samego.
A: Jak to oni. Chłopie, ci goście są nieobliczalni! Ty byś wiedział, ostatnio musiałam ściągać Tytusa z sufitu po waszej imprezie. A Czesiek z Michałem? Szkoda gadać.
Czesław i Michał wracają z jedzeniem. Ten pierwszy potyka się z jedzeniem, talerz idealnie sunie po stole.
P: Co do-?! Po kiego grzyba tyle tego wzięliście?
M: Założyliśmy się...
C: Kto zje więcej żarcia.
M: Co tam nas obgadujecie, co?
P: Nie martw się. Okej, to ja kończę.
A: Na razie.
P: Zadzwonimy później.
Paweł się rozłącza.
C: Pawi, kto twoim zdaniem wygra?
P: Raczej Michał.
C: No wiesz co?
M: Nie zatruj się tylko, jak wczoraj!
Michał śmieje się. Czesław zaczyna jeść, Michał razem z nim. Paweł patrzy.
Na mieście.
Wieczór. Chłopaki, tym razem w komplecie idą ulicą.
C: Chłopaki, jestem pełny.
M: Ja też... Gdzie teraz?
C: Mieliśmy do zaliczenia kasyno.
P: Widzę jakieś, o tam!
Paweł wskazuje na kasyno. Przechodzą przez ulicę, idą do środka. Stojący obok ochroniarz obraca się do nich.
Oc: Have a good one!
Kasyno.
Chłopaki przemierzają kasyno. W tle muzyka jazzowa.
T: Chłopacy, uwielbiam jazz!
C: Dlatego właśnie nikt ci nie chciał dać radia, ta muza posysa!
M: Co ty chcesz od jazzu?
C: Wykręca mnie od jego brzmienia!
P: Ej, tutaj!
Paweł prowadzi innych do stołu z ruletką.
M: Ach, tak. Kulturalna gra w ruletkę. Chwila relaksu po posranym dniu razem z wami.
T: I nazwajem!
P: Wiecie, jak grać, prawda?
M: Kładziesz żeton na cyferce, kulka się kręci - wygrywasz.
Chłopaki wykupują żetony od krupiera.
P: Obstawię kilka zakładów, będę miał lepszą szansę na wygraną.
Paweł obstawia kilka zakładów zewnętrznych.
M: Mądry ruch. Moja kolej.
Michał obstawia zakłady w środku.
C: A po co komu strategia? Wszystko na 30!
Czesław przesuwa wszystkie żetony na 30.
P: Co ty robisz, matole? Chcesz wszystko przerżnąć?
C: Bez ryzyka nie ma grania!
Kr: No more bets!
Krupier kręci kołem, kulka ląduje na liczbie 30.
C: Panie i panowie, mamy to!
Kilka osób stojących przy stole bije brawa.
P: Skurczybyk... Mam 60 na minus.
M: Wygrałem 300!
T: Nudzi mi się, idę na maszyny!
Tytus odchodzi od stolika.
Kr: Place your bets!
Paweł i Michał rozkładają swoje zakłady, ten sam sposób. Czesław przesuwa wszystko w kierunku liczby 3.
C: All in!
M: Ty debilu, w końcu przewalisz!
C: Mnożymy kapitał!
Kr: No more bets!
Krupier kręci kołem - liczba 14. Czesławowi opada szczęka.
M: Tysiak na plus!
P: Kurczę...
Czesław stoi nad stołem, komiczny wyraz twarzy.
M: Zawiesiłeś się? Przewaliłeś wszystko!
P: Nie przelewaj czary goryczy!
Paweł przesuwa Czesławowi kilka żetonów.
P: Masz, graj dalej.
Nic nie mówi, zabiera żetony i odchodzi od stołu.
P: Ej no!
Kr: Place your bets!
Paweł i Michał grają dalej.
Sloty.
Czesław i Tytus siedzą przy maszynach, ciągną za wajhę.
T: Trzy owocki!
Czesław siedzi smutny, nic nie wygrywa.
T: Czesiek, coś ty taki smutny?
C: Przewaliłem wszystko na ruletce, teraz nic nie idzie...
T: Nie poddawaj się! Prawie każdy gracz odchodzi od stołu zanim wygra sporo hajsu!
C: Może i masz rację.
Czesław próbuje dalej. Na ekranie pojawiają się dzwonki.
C: O, cicho, cicho! Jeden, dwa... trzy! Cztery!
Ostatni bęben kręci się. Czesław i Tytus patrzą w napięciu. Zanim na ostatnim wypadnie dzwonek, prąd zostaje odcięty.
T: Co?
C: Nieee!
Stół do ruletki.
Paweł i Michał wygrywają kolejną grę w ruletce. Kulka wypada na 16.
P: Jackpot!
M: Wygrana!
Mężczyzna w garniturze przegrywa cały majątek.
Sz: Nobody's ever beat me at my own game... Congratulations. Enjoy your cash...
Wyciąga rękę.
Sz: Such a shame, it'll be the last thing, you're going to see!
Sięga po rewolwer z kieszeni. Okazuje się być szefem kasyna, a za razem groźnej mafii. Oddaje oddaje niecelny strzał, goście uciekają.
M: Uciekać, kurwa! Uciekać!
P: Mam już dosyć tej Kalifornii!
Paweł i Michał rzucają się do ucieczki. Mijają po drodze Tytusa i Czesława. Biegną razem z nimi.
T: Strzały!
C: Uciekamy!
Szef i jego współpracownicy oddają strzały w kierunku chłopaków. Jeden z nich trafia Czesława, upada na ziemię.
C: Moja ręka! Postrzelili mnie!
P: Czesiek!
C: Pomóżcie!
Chłopaki podnoszą Czesława, uciekają z kasyna.
Ulica.
Chłopaki biegną przed siebie, na ulicy chaos.
M1: Run for your lives!
Przed kamerą stoi reporter.
FL: Franz Lebrie for Channel 8! This just in, we've-
Chłopaki taranują reportera.
C: Obedrą nas ze skóry!
FL: Back to the studio...
Biegną dalej.
T: Chłopacy, wracamy do domu!
M: Jak niby chcesz wrócić do domu, co?!
T: Tam jest Diego!
Tytus wskazuje na różową taksówkę Meksykanina.
P: Dzięki Bogu!
M: Nie wierzysz w Boga!
Diego macha chłopakom.
D: Wsiadać, andale!
Chłopaki wskakują do taksówki, Diego odjeżdża z piskiem opon. Czesław przytrzymuje swoją rękę.
C: Boli, boli!
D: Z tyłu mam apteczkę, pomóżcie mu!
Michał wyciąga apteczkę z tyłu, obwiązuje rękę Czesława.
D: ¡Mano sobre corazón! Trzymajcie jego rękę ponad sercem!
C: Nie mogę nią ruszyć!
D: Pomóżcie mu-
M: Skończ już pieprzyć, gaz do dechy! Do hotelu!
D: ¡Sí!
Taksówka przyspiesza.
Hotelowy pokój.
W pokoju cisza. Wszyscy się pakują.
T: Uszliśmy ledwo z życiem!
M: To miasto to jeden wielki pierdolnik.
P: Myślisz, że na miejscu będzie inaczej?
M: O wiele inaczej! Klimaty Santany do pięt nie dorastają temu, czego zaznaliśmy tutaj!
C: Kiedy ostatni samolot?
Paweł przegląda telefon.
P: Za pół godziny.
C: Jeszcze zdążymy, ruszać!
Chłopaki wybiegają z pokoju, walizki w rękach. Wybiegają z hotelu.
Lotnisko.
Chłopaki biegną przez terminal.
P: Terminal 2!
Skręcają w kierunku terminalu. Przed bramką stoi pracownik.
Pr: Hey! Stop right-
Pracownik zostaje staranowany.
P: Sorry!
Wbiegają na pokład samolotu w ostatniej chwili. Samolot rusza.
M: Zdążyliśmy...
P: Są wolne miejsca?
C: Tam o!
Czesław nie może unieść ręki. Tytus pokazuje miejsca.
T: Idziemy!
Siadają z tyłu. Tytus zauważa drzwi.
T: O, drzwi! Ciekawe dokąd prowadzą!
C: Tytus, nie!
Michał i Paweł łapią Tytusa, ciągną go na miejsce.
M: Żadnej katastrofy mi tu nie będzie!
W samolocie rozlega się alarm. Pilot ogłasza komunikat.
Pi: Attention! We are having a fuel leak! Diverting plane back to the airport!
M: Jaki znowu divert? Ja im zrobię zaraz taki divert, jak z tąd do Warszawy!
Michał biegnie do kokpitu.
P: To się nie skończy dobrze...
Kokpit.
Piloci lecą spokojnie. Michał wykopuje drzwi do kokpitu.
M: Wyjazd z tąd, już!
Piloci wybiegają z uniesionymi rękoma.
M: Hm, nie sądziłem, że to będzie takie proste!
Michał przejmuje stery, patrzy na panel.
M: Kiedyś grałem w symulator latania... Dam radę.
Michał wciska kilka przycisków, przesuwa dźwignię ciągu na maksymalną moc.
M: No to zawracamy!
Samolot nabiera mocy. Pędzi przez niebo. Pozostali wbiegają do kokpitu.
P: Ja pierniczę, Michał! Co ty narobiłeś?!
M: Nie mam dokąd zawracać! Siadaj za stery, drugi pilocie!
Paweł siada za sterami.
M: A reszta co? Siadać, nic ciekawego tu nie ma!
Tytus i Czesław wracają do kabiny.
M: Własny samolot, o tak!
Układy samolotu ulegają awarii. Samolot szybuje w dół.
M: Nie wierzę, nie wierzę! Kto i skąd, co i jak?!
Pasażerowie panikują. Jednej z pasażerek spada peruka, wyciąga Biblię i zaczyna modlić się głębokim głosem.
K2: Ojcze nasz, któryś jest w niebie... święć się imię Twoje!
Michał i Paweł sterują nerwowo.
P: Nie damy rady, nie udźwignie!
M: Módl się, aby nie zarył!
Samolot leci ku ziemi. Spada w lesie, kosi drzewa. Tytus, Czesław i inni pasażerowie osłaniają się. Samolot zatrzymuje się tuż pod płytą lotniska.
T: Hej, przeżyliśmy!
Wszyscy wysiadają. Paweł strzepuje włosy.
P: Szalona wycieczka.
M: Nigdy więcej tam nie lecimy.
C: Nie martwcie się, za dwa miesiące lecimy na Portoryko, rozmawiałem z gościem!
M: Co?!
(T: Nieee!)
Cała czwórka krzyczy na Czesława. Iris out na kłócących się chłopaków.
Koniec odcinka 8.