Odcinek 5
Piżama party
Salon.
Chłopaki oglądają tanie kabarety. Na ekranie Doktor Szymonow, oraz jego pacjent - Włodek.
Wł: Tej, doktorku? To co z tym badaniem?
DS: Jedną chwilkę!
Szymonow wyciąga trzy długopisy.
DS: Ile pan widzi długopisów?
Wł: Znam to, doktorku! Sześć, alkoholik widziałby dwanaście!
Laugh track w telewizji, Tytus i Czesław wybuchają śmiechem. Michał siedzi niewzruszony, do pokoju wchodzi Paweł i patrzy ze zdziwieniem w telewizor. Do Szymonowa przychodzi następny pacjent.
Pj: Panie Doktorze, panie Doktorze! Zęby bolą, och, jak bolą!
DS: Proszę otworzyć usta.
Pacjent otwiera usta.
Pj: I jak?
DS: Niestety, trzy zęby do usunięcia.
Pj: A czy to będzie boleć?
DS: Mnie bolało. Kiedyś usuwając takie zęby, rękę sobie rozpieprzyłem o kant wózka!
Tytus i Czesław ponownie się śmieją, Tytus spada z kanapy.
M: To wcale nie jest takie śmieszne, żarty rodem z kawałów o Jasiu.
C: A dupa tam!
Czesław podnosi się z kanapy.
P: Chodź, Michał. Imprezka u dziewczyn!
M: Odpada, nie bawię się w wasze piżama party.
Paweł wychodzi z salonu.
Sypialnia Andżeliki.
Andżelika siedzi na łóżku. Paweł wchodzi do sypialni.
P: To co, kiedy przychodzą?
A: Chyba za chwilę.
P: To... co będziemy robić na nocowaniu?
A: Sama nie wiem.
Pukanie do drzwi.
A: To pewnie one!
Andżelika wybiega z sypialni, pod drzwi wejściowe. W drzwiach stoi Patryk, chłopak Magdy.
A: O cześć, Patryk...
Pa: Siemanko! Zastałem siostrę?
A: W łazience.
Pa: Spoko, poczekam tutaj!
Patryk siada przy stole. Andżelika odwraca się, ktoś znowu puka.
A: To muszą być one!
Andżelika otwiera drzwi, tym razem stoi pod nimi dostawca jedzenia.
Ds: Dobry wieczór, 125 złotych się należy.
A: To chyba jakiś żart...
Magda woła Patryka z łazienki.
Ma: Pacyś, zapłać proszę!
Patryk wzdycha, odbiera jedzenie i płaci. Andżelika wraca do Pawła.
A: One chyba naprawdę mnie wystawiły, co to za koleżanki z nich, ja się pytam?
Pukanie do drzwi.
A: Otworzysz?
Paweł kiwa głową, podchodzi do drzwi. W drzwiach koleżanki: Marcelina, Zuza i Wiktoria.
Zu: Hejka, my do Andżeli.
P: Chodźcie, śmiało.
Paweł i dziewczyny idą do Andżeliki. Drzwi się zamykają.
Salon.
Reszta siedzi przed telewizorem. Z sypialni Andżeliki dobiegają śmiechy. Tytus rzuca propozycję.
T: Chłopacy, a może my też zrobimy sobie chłopski wieczór?
M: Niby jaki?
T: Zagramy w gry, zjemy chipsy, może jeszcze...
C: Pornuska obejrzymy?
M: Czesiek, ty serio... jesteś genialny! No pewnie, obejrzymy sobie pornuska, zmarszczymy kapucyny, pobawimy się ptaszkami, idealny męski wieczór!
C: Naprawdę?
M: Nie, pojebało cię i to do reszty!
C: Żartowałem, tylko cię podpuszczam!
Czesław się śmieje. Michał kręci głową i stęka.
C: A tak na serio, zagrajmy w jakąś strzelankę. Najnowszy Gloom?
Tytus i Michał kiwają głowami.
T: Jaszka! Rozkwaszę cię!
C: A ja cię!
Cała trójka skacze na kanapę, pady w ręku.
Kuchnia.
Magda i Patryk jedzą kolację.
Pa: Wiesz co? Ten homar jest przepyszny. W ogóle, kiedyś rodzice mi przynieśli takiego na talerzu, jeszcze żywego! To było we Włoszech, mały wtedy byłem. A jak uciekałem w podskokach!
Ma: Gadasz.
Pa: Serio! I nie śmiej się, one serio wyglądały tak strasznie! Te ich ślepia, i te szczypce...!
Ma: Pacyś, nie uszczypnie cię!
Pa: Nie uszczypnie, został uduszony z masłem ziołowym. Od teraz jest potrawą numer jeden na mojej liście. Jak twoja sałatka?
Ma: Jest okej. Takie sałatki robiło się kiedyś w gastro.
Pa: Technik żywienia, nieprawdaż?
Kolację przerywa śmiech dziewczyn.
Ma: Dziewczynki dobrze się bawią.
Sypialnia Andżeliki.
Dziewczyny się śmieją.
A: I wtedy ja jej mówię, "Ty się na tym nie znasz"! A ona dalej swoje, że Su-Yee to i tamto! No to wtedy Zuza ją zgasiła, prawda?
Zu: Ja tylko robiłam swoje. A niech spada zamiatać pustynię!
Andżelika i dziewczyny wybuchają śmiechem. Paweł siedzi cicho.
Mi: K-dramy to nie je bajka, dziewczyny!
Zu: Paweł, ty w ogóle coś oglądasz z K-dram?
P: Nie, tylko muzy słucham.
Wk: Uu, czego słuchasz?
P: Na przykład taki Radiohead.
Paweł puszcza z telefonu kawałek Planet Telex.
Wk: Weź to wyłącz, wyłącz!
Paweł wyłącza po kilku sekundach.
Wk: No i teraz mnie zmuliło.
P: Co ci się nie podoba w The Bends?
Wk: Zbyt przygnębiający!
Zu: Oj, prawda, prawda.
A: Dziewczynki, a może w coś zagramy?
Mi: Dawaj w butelkę.
Zu: Jeden chłopak na cztery babki?
P: Chłopaki siedzą w pokoju obok. Pójdę po nich, poczekajcie.
Paweł wychodzi.
Salon.
Czesław, Michał i Tytus grają w strzelanki.
T: Z lewej nadchodzą, z lewej!
Strzały. Michał ginie.
M: Dopiero teraz mi to mówisz? Zginąłem przez ciebie, fiucie niemyty!
Michał szturcha Tytusa. Paweł wchodzi do salonu.
P: Panowie, sprawa jest. Gramy w butelkę u dziewczyn.
M: No i? Zajęci jesteśmy.
C: A co, nie chcesz zobaczyć cycek koleżanek?
M: Mam swoje priorytety.
T: Chłopacy, chciałbym zobaczyć cycki tej Wiki!
Tytus biegnie do sypialni, odbija się od drzwi. Upada tuż przed Wiktorią, głupio się uśmiecha.
T: Siemanko!
Paweł przychodzi z Czesławem.
Mc: Zabawni ci twoi koledzy.
P: Oni tak zawsze.
Czesław ściąga koszulkę, pręży mięśnie.
C: No to co, która pierwsza?
Zuza ma odruch wymiotny.
C: Spokojnie, spokojnie. Starczy mnie dla każdego, nawet dla chłopaków.
P: Spadaj na palmę!
Salon.
Michał siedzi sam, gra w strzelanki.
P: Michał, no chodź, zagrajmy w tą butelkę!
M: Nic z tego.
Michał gra dalej.
T: No weź, będzie fajnie!
M: Dajcie mi spokój!
Michał coraz bardziej się denerwuje.
C: No dawaj, wjedziesz jakieś fajnej lasce-
M: Zaraz przez was zginę!
Michał ginie. Ciska padem w kierunku korytarza.
M: Kurwa mać, no! Powiedziałem, że nie będę grał w butelkę! Patryczka weźcie, o! Pewnie chętny!
Michał wychodzi z salonu.
M: Pozwólcie tylko, że... wezmę pada.
Michał zabiera pada.
M: Dziękuję.
Wraca do salonu.
Kuchnia.
Patryk zagląda do sypialni Andżeliki.
Pa: Co tam, maluchy? Słyszałem, że szukacie czwartego chłopaka?
A: No jasne, dawaj!
Ma: Patryk!
Patryk obraca się.
Ma: Co ty znowu wyrabiasz?
Pa: Zaprosili mnie na gierkę, no dzieciakom miałem odmówić?
Ma: To miał być nasz wieczór!
Pa: To niech będzie nasz wieczór, chodź do nas!
Ma: Jestem już na to za stara.
Pa: Nikt nie jest za stary na dobrą zabawę!
Ma: Jeżeli wolisz się zabawiać z małolatami, to się baw!
Magda wychodzi. Niezręczną ciszę przerywa Tytus.
T: Zaczynamy rozgrywkę!
Tytus kręci butelką.
Sypialnia Andżeliki.
Butelka wskazuje Wiktorię.
T: Wiktoria, pytanie, czy wyzwanie?
Wk: Pytanie.
T: Czy w tym pokoju jest jakiś fajny chłopak, który wpadł ci w oko?
Wiktoria patrzy na chłopaków, śmieje się.
Wk: No, jeden na pewno. Nie powiem wam, który.
C: Uuu, czy to ja?
Wk: Nie.
Czesław się smuci.
Mc: Następna!
Wk: Teraz ja!
Wiktoria kręci butelką. Szyjka wskazuje na Patryka.
Pa: Dla mnie wyzwanie.
C: Z grubej rury!
Wk: Jesteś policjantem?
Pa: Jestem.
Wk: A podaj Marceli swoją krótkofalówkę, chciała coś powiedzieć twoim kolegom!
Patryk podaje krótkofalówkę Marcelinie.
Mc: Jest włączona?
Patryk włącza krótkofalówkę.
Pa: Jest.
Jeden z policjantów odzywa się.
TB: Patrol 7 zgłasza się.
Mc: Hej, słodziaku!
Wk: Jak masz na imię, kolego?
TB: Patrol 7, co to ma znaczyć?
Pa: Wybacz, Tomek! Okej, już, wystarczy.
Patryk rozłącza się.
Mc: Zakręć butelką!
Patryk kręci butelką.
Salon.
Michał siedzi przed ekranem.
M: Ten wieczór miał przebiec inaczej, do cholery!
Michał odkłada pada, wychodzi z salonu. Przechodząc obok kuchni zauważa łzy na twarzy Magdy.
M: Magda, wszystko okej?
Ma: Nie... Patryk wolał się zabawić z młodymi.
Michał przysiada się do stołu.
M: Szczerze? Ludzie tak już mają. To jest... tak zwana mentalność stada. Patryk widocznie nie chciał być gorszy, działał pod publiczkę.
Ma: Masz... całkowitą rację.
M: Chłopaki też mieli zagrać ze mną w te strzelanki, woleli się zabawić z dziewuchami. A może to my spędzimy ten wieczór razem?
Ma: Dzięki, Michał. Netflix?
M: Netflix.
Magda i Michał wracają do salonu.
Sypialnia Andżeliki.
W grze zostało sześć osób, Tytus i Patryk siedzą na uboczu - odpadli z gry.
Mc: Kręć butelką, Czesiek!
Czesław kręci butelką, szyjka wskazuje Pawła.
C: No, proszę, proszę. Pytanie, czy wyzwanie?
P: Wyzwanie, nie boję się.
C: Zroastuj każdego obecnego w pokoju. Nie hamuj się.
P: Każdego?
C: Andżelę też.
Paweł patrzy niepewnie na Andżelikę. Wzdycha.
P: A może zacznę od ciebie, co? Chciałeś zagrać w butelkę tylko dlatego, aby zamoczyć. Jesteś obleśny. Następna osoba, Zuza. Bez urazy, ale co to za stylówa? Skądś ty się urwała, z Cyberpunka?
Zuza grozi Pawłowi pięścią.
P: Wika, masz śmiech jak koń, który rzucił palenie.
Wiktoria zatyka usta ze zdumienia.
P: Patryk, powiem krótko. JP. Ciebie i całą komendę. Marcela, rysunki króliczków twojej siostry były do dupy.
Mc: Uważaj, kolo-
P: Nie skończyłem! Jestem pewien, że Tytus jest tego samego zdania.
T: Właśnie!
P: A ty, Tytus? Nawet gąbka do mycia naczyń ma IQ większe od twojego. Jak możesz nie wiedzieć, ile to jest 3 razy 2?
T: No pięć, nie?
Paweł uśmiecha się złowrogo. Jego oczy świecą się na żółto.
P: Andżela...
Andżelika wzdycha.
P: Pamiętasz tą składankę, którą mi podesłałaś wczoraj wieczorem?
Andżelika kiwa głową.
P: To była zwykła tandeta. Jak możesz słuchać takiego edgy gówna? Dziewczyno, czy ty serio będziesz się obracać wokół jednego motywu: "życie boli, nienawidzimy wszystkich"?
Andżelika patrzy z wielkimi oczami na Pawła.
P: Niestety, nie ma już dla ciebie ratunku. Myślisz, że ubierając się jak straszydło i tapetując facjatę jak jakiś klaun, zaistniejesz i wszyscy będą ci przyklaskiwali?
C: O, stary!
P: Jedyne do czego jesteś zdolna, to gryzienie mebli! Co jest z tobą nie tak, dziewczyno? Zrób mi tą łaskę i odejdź z gry, dobra? Zmykaj!
Paweł stoi niczym oszołomiony w środku koła, ciężko oddycha. Andżelika nie mówi nic, wychodzi z pokoju.
Salon.
Michał i Magda oglądają Netflixa. Atmosfera w sypialni obok robi się napięta, wszyscy krzyczą na siebie.
M: Okej, szczerze? Myślałem, że będzie ciekawsze. Typ i tak się po niego wrócił, nawet po tym, co odwalił.
Ma: Filmy są pełne plot twistów. Przekonałam się oglądając całą serię thrillerów z tym gościem.
Ciśnienie w sypialni narasta.
Ma: Słyszę, że ich wieczór nie poszedł po myśli.
M: W dupie ich mam.
Pukanie do drzwi.
Ma: Ja otworzę.
W drzwiach stoi Bojarski, policjant.
TB: Pięknie. No po prostu pięknie. Trzecia interwencja w przeciągu dwóch tygodni!
Ma: Mój Boże, co oni znowu zrobili?
TB: Co Patryk tym razem zrobił. Chyba nieźle się tam bawią. Z drogi, ja się nimi zajmę.
Sypialnia Andżeliki.
Wiktoria i Zuza przyciskują Pawła do ściany. Marcelina stoi obok. Tytus, Czesław i Patryk stoją bezradnie.
P: No co wy robicie, puszczajcie mnie!
Mc: Teraz to pojechałeś po bandzie, leszczu!
P: Chcieliście wyzwanie, dostałyście wyzwanie! Odwalcie się!
Mc: Chyba nie chciałbyś, aby cały świat się dowiedział? Że niewinną dziewczynę ostro zwyzywałeś?
P: Nie odwracaj kota ogonem!
Bojarski wchodzi do sypialni.
TB: Policja, puścić go!
Dziewczyny wypuszczają Pawła.
TB: No, Patryk?
Pa: Tomek, ja to wytłumaczę!
TB: Wytłumaczysz to Marcowi!
Pa: Tylko nie do Marca, no co ty? Dogadajmy się jakoś!
TB: Na mnie to już nie zadziała.
Bojarski opuszcza mieszkanie z Patrykiem. Do sypialni wraca Andżelika. Wszyscy patrzą w jej kierunku. Andżelika wskazuje na Pawła.
A: Śpisz na ulicy. Pakuj manatki.
P: Och tak?
A: Tak!
Paweł zabiera swoje rzeczy. Opuszcza sypialnię.
P: No to adios.
Salon.
Magda i Michał siedzą w ciszy. Andżelika płacze w kuchni.
(A: Nie mogę w to uwierzyć...)
M: No... ten wieczór chyba jednak nie był taki zły.
Ma: Zależy, dla kogo.
M: Popatrz na to, ich nocowanko legło w gruzach. Ja miałem pograć z chłopakami, oni ulegli presji i dołączyli do nich. Oczywiście musieli zrobić demolkę, dziewczyny pouciekały, Patryka zawinęli, a my? Kulturalnie siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy filmy.
Ma: Ty nie rozumiesz? Ci twoi wspaniali koledzy doprowadzili moją siostrę do łez.
Czesław przechodzi obok.
C: Paweł doprowadził.
Ma: A co mnie obchodzi, który doprowadził?
M: Do cholery ciężkiej, ludzie! Zrujnowaliście wieczór, to weźcie to na klatę! Dzwoń po Pawiego, niech tu wraca w trymiga.
C: Zadzwonię. Pewnie i tak nie wróci.
M: Dzwoń i chuj!
Czesław zabiera telefon z szafki nocnej i dzwoni.
Ciemny las.
Późna noc, burza. Paweł przechadza się po lesie. Przeciera łzy, siada pod drzewem. Dzwoni Czesław.
P: No, co tam?
C: Ty wracasz na noc?
P: Nie.
C: Czemu?
P: Bo ci zaraz powiem. To twoja wina, flecie!
C: Zawsze mogłeś się wycofać. Nie kazałem ci nikogo obrażać, to część gry. Sam się nakręciłeś.
P: A ty co, rozum ci odjęło, gałganie? Wyzwanie było twoim pomysłem, pomyśl przez chwilę!
C: No weź, gdzie ty idziesz?
P: W pizdu, nie chcecie mnie - to nie.
C: Wracaj, nic się nie stało. Andżela ryczy, ale rano jej przejdzie!
P: Ty chyba nie rozumiesz, jak mocno słowa ranią. Podkopałem się po samą szyję, dzięki wam. Dobranoc.
C: Dobranoc.
Paweł rozłącza się, chowa telefon. Przechodzi obok latarni, pod latarnią stoi Kumoter.
Ku: Ja też kiedyś myślałem, że ludzie byli w porządalu. Teraz to my wszyscy toniemy w brudach, które to oni na nas wylali, Wesołku.
Kumoter rzuca niedopałek papierosa za siebie, krzak staje w płomieniach.
Ku: Och, nie jest dobrze. Nic tu po mnie!
Kumoter poprawia płaszcz, odchodzi szybkim krokiem. Fade to black.
Koniec odcinka 5.