Odcinek 26

Wesele

Salon.
Poranek, wszyscy śpią. Tytus się przebudza.
T: Chłopacy? Który dzisiaj mamy?
C: Który co?
T: Dzień.
Paweł wchodzi do salonu, w ręku kieszonkowy kalendarz.
P: 9 stycznia, piątek.
M: Musiałeś przychodzić z kalendarzem w ręku, tak oficjalnie?
P: Bardziej powinien was interesować dopisek.
Paweł pokazuje dopisek.
P: "Wesele Magdy i Patryka"?
C: No tak!
P: Podnosić zady, szykować się!
Wszyscy wstają.
C: Nie moglibyśmy pospać, tak jeszcze godzinkę?
P: Wesele jest za dwie godziny, nie ma czasu na dyrdymały! Ściągać bety, musicie dobrze wyglądać.
Paweł wchodzi do łazienki. Czesław przeszukuje szafę.
C: Nie widział ktoś mojego smokingu?
M: Ty nie masz smokingu.
C: Pożycz mi swój.
M: Niby czemu?
C: Ja ci kiedyś pożyczyłem koszulę, której na oczy nie widziałem od przeszło miesiąca!
Michał stęka, daje Czesławowi wieszak ze smokingiem. Tytus się ubiera.
T: Wyglądam dobrze, chłopacy?
C: Nie przyciasne te spodnie?
M: I pęknięte, centralnie na dupie!
Tytus obraca się, ogromna dziura w spodniach.
T: Nie mam innych!
M: Załóż coś innego.
Tytus wyjmuje spodenki z szafy.
M: Nie te!
Paweł wychodzi z łazienki.
P: Tracimy cenny czas! Lepiej się nie spóźnijcie. Zamówię sobie taksę. Widzimy się pod kościołem.
Wychodzi z mieszkania.

Taksówka.
Paweł siedzi z tyłu, wpatrzony w szybę. Starszy taksówkarz poprawia przednie lusterko.
KT: Co to za okazja, studniówka? Tak wcześnie?
P: Wesele. Można się zatrzymać pod szkołą? Muszę kogoś odebrać.
KT: Ale płacisz za dwie osoby.
Paweł burczy.
P: Niech będzie. Zdzierstwo...
Taksówka zatrzymuje się pod szkołą. Andżelika wsiada.
A: Cześć, Paweł.
P: Siemka.
Paweł przytula Andżelikę.
P: I pod kościół, proszę.
KT: Mówisz, masz. Jedziemy pod kościół.
Taksówka rusza.
A: Nie mogę się doczekać, wesele Magdy! Tak się cieszę!
P: Ja też się cieszę. Takiego faceta, jak Patryk można pozazdrościć.
A: Od kiedy się oglądasz za chłopakami?
Paweł się śmieje.
P: Nigdy nie powiedziałem, że się oglądam. Tylko doceniam. To musi być idealny materiał na męża.
A: No pewnie!
Paweł patrzy w szybę.
P: Wiesz... Skoro mowa o drugich połówkach, coś sobie przypomniałem.
A: No, mów.
P: Magda i Patryk biorą ślub. A co z nami?
A: O co chodzi?
P: No... znamy się trochę. Dłuższą chwilę. Myślałaś może nad związkiem?
Andżelika się rumieni.
A: Ale kręcisz.
P: Nie kręcę. Zadaję pytanie.
Paweł puszcza oko.
P: Na razie hipotetyczne.
A: Rany... nie wiem co powiedzieć.
Taksówka się zatrzymuje.
KT: Maluchy, wysiadać.
Paweł chwyta za klamkę. Taksówkarz wystawia palec.
KT: A-a! Zapłata.
Paweł wyciąga pieniądze, płaci taksówkarzowi.
KT: Zuch chłopak.
Paweł i Andżelika wysiadają.

Pod kościołem.
Chłopaki, Magda, Patryk i kilku gości stoi na zewnątrz. Paweł i Andżelika wchodzą na podwórze kościoła.
T: Chłopacy, w końcu!
M: Ceremonia się zaraz zacznie.
P: Dotarliśmy w samą porę. Siema, Patryk. Cześć, Magda.
Andżelika podbiega do swoich kuzynek. Paweł ściska dłonie pary młodej.
P: Powodzenia w życiu.
Pa: Dzięki.
Ma: Miłe z twojej strony.
Bojarski podchodzi do chłopaków.
TB: Będę was miał na oku, ancymony!
Śmieje się.
TB: Żartowałem.
Wskazuje na Tytusa.
TB: Popraw rajtki, blondynku.
Wskazuje na Tytusa. Opadające spodnie.
T: Tylko takie znalazłem!
Dzwony biją. Goście zaczynają wchodzić do kościoła.
C: Ceremonia się zaczyna.
P: Chodźcie.
Wszyscy wchodzą do kościoła.

Kościół.
Chłopaki siadają z tyłu. Za nimi Amadeusz.
Am: Cześć wam.
P: Siemka.
Paweł ściska dłoń Amadeusza. Czesław wskazuje na jego porwaną koszulę.
C: Co się stało z koszulą, Ami?
Am: Szarpanka na parkingu. Nic wielkiego.
Goście przechodzą obok Amadeusza.
K8: Zobaczcie, czarna owca w rodzinie.
M13: Nikt cię tu nie zapraszał.
Paweł patrzy z niedowierzaniem.
P: O co biega?
Am: A, rodzinne sprawy. Nie przejmujcie się, ja tu raczej długo nie wysiedzę.
Do ławki podchodzi ciotka Amadeusza.
K9: Co ty tu robisz? Paszoł won, tam gdzie twoje miejsce.
Am: No to sobie pójdę, z chęcią. Od razu ostrzegam przed wizytą ojca.
Amadeusz opuszcza kościół.
K9: Nie przyjdzie, już panowie przypilnują.
M: Trudna rodzinka.

Dzwony dzwonią.
Patryk i Magda stają przed ołtarzem. Panna młoda spogląda na siedzenia rodziców z przodu, są nieobecni.
Pa: Wszystko dobrze?
Ma: Tak...
Ksiądz rozpoczyna sakrament.
Ks: Zamierzacie zawrzeć sakramentalny związek małżeński. Podajcie sobie prawe dłonie i wobec Boga i Kościoła powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej.
Ksiądz nakłada stułę na ręce pary młodej.
Ks: Ja, Patryk... Biorę ciebie Magdo za żonę i ślubuję Ci: miłość, wierność...
Ławka u chłopaków.
T: Chłopacy, kiedy oni się pocałują?
P: Nie przeszkadzaj.
T: Tylko pytam!
M: Może mniej pytania, więcej słuchania. Ty też kiedyś staniesz przed ołtarzem.
Ołtarz.
Ma: Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci.
Ks: Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte błogosławię... w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Magda i Patryk całują się, kościół wybucha brawami. Matka Patryka wykrzykuje wniebogłosy.
MP: Kocham cię, synu!
Pirotechnik na zewnątrz kościoła odpala moździerz z fajerwerkami. Wybucha mu prosto w twarz. Jest cały okopcony, kaszle.
Pr: Kurde...
C: Poszedł z hukiem!
Goście się śmieją.

Na zewnątrz.
Przed kościołem został rozstawiony mały stół z szampanem. Goście wychodzą na zewnątrz.
P: Niech żyją nam!
A: Niech im gwiazdka nigdy nie zgaśnie.
Bojarski podchodzi do stołu, zabiera lampkę szampana.
TB: A kto z nami nie wypije...?
C: To niech go piorun trzaśnie!
Bojarski stuka się lampkami z Czesławem. Patryk i Magda wychodzą z kościoła. Goście wiwatują.
M: Nadchodzą nowożeńcy!
Wszyscy rzucają płatkami kwiatów w kierunku nowożeńców.
Ma: Dzięki, że przybyliście!
Czesław potrząsa lampką.
C: To co, za czyje zdrowie pijemy dziś?
M: Nie przeholuj.
C: Ale dzisiaj jesteś spięty, co jest?
M: Przepraszam bardzo, ja tylko chcę spędzić ich ślub w spokoju. I na sucho.
Michał wzrusza ramionami.
M: Preferencje.
Bojarski podchodzi do zaparkowanego na uboczu radiowozu. W środku Marzec, komendant.
TB: Panie Komendancie! Niech pan narobi hałasu!
KP: Na pełną?
TB: Na pełną!
Syrena wyje głośno. Goście wznoszą radosne okrzyki.
T: Głośne dźwięki!
Tytus się skula. Paweł stuka się kieliszkami z chłopakami. Dźwięk syren ustaje.
A: A ja?
P: A najlepsi na koniec!
Paweł obejmuje jedną ręką Andżelikę, stukają się lampkami. Piją szampana. Do Andżeliki podchodzi jedna z kuzynek.
KA1: Angie, chodźmy! Ciotka nas podrzuci na salę!
A: Idę!
Kuzynka Andżeliki spogląda na Pawła.
KA1: To ty jesteś tym słynnym Pawłem?
Paweł poprawia marynarkę.
P: W rzeczy samej.
Kuzynka się śmieje.
KA1: Niezły z ciebie jajcarz. Chodź, zabierzesz się z nami!
Paweł odchodzi z dziewczynami. Kumoter stoi obok.
C: Ej no! Dwa śluby w jeden dzień to już chyba o kapkę za dużo!
Ku: Ja tam nie wiem nic o ślubie. Ja tylko przyszedłem na szampana.
Kumoter pije szampana.

Dom weselny.
Goście tańczą razem. Wokół stołów chodzi Zielonka, jeden z policjantów.
Zi: Wódka, zimna wódka!
Czesław macha.
C: Tutaj, królu złoty! Lej na zdrowie!
Czesław podsuwa kieliszek. Zielonka mu polewa.
Zi: Na zdrowie!
Czesław pije.
C: Poda ktoś wędlinki?
Michał podaje Czesławowi paterę z wędlinami.
M: Wędliny wujka Stanisława!
C: Dziękuję... bardzo!
Czesław śmieje się, nabiera sobie wędlin. Nieco dalej, po jego prawej stronie siedzą Andżelika i jej kuzynki.
KA2: Nie, tak nie było!
KA3: Właśnie, że było!
KA1: Angie dobrze wie, prawda?
A: O niczym nie wiem.
KA2: Widzicie? Nic nie było.
Kuzynki się przekrzykują. Obok nich przechodzi Paweł.
P: Można... prosić do tańca?
A: Naturalnie!
Andżelika odchodzi od stolika. Przyłącza się do Pawła. Kuzynki cichną.
KA2: Zobaczcie, jak ten Alvaro wymiata!
Kuzynki Magdy się śmieją.

U pary młodej...
Patryk i Magda siedzą w cichym kącie. Magda wzdycha.
Ma: Ten hałas mnie przytłacza.
Pa: Czego się spodziewałaś po weselu? Ludzie balangują! I będą balangować.
Ma: Oby nie do rana.
Pa: Do rana! A jutro poprawiny.
Ma: Matko...
Matka Patryka podchodzi do pary młodej.
MP: Och, synku, nawet nie wiesz jak się z tatusiem cieszymy! Chcesz jeszcze torcika?
Pa: Boże! Mamo, ile razy ja Ci mówiłem, proszę nie traktuj mnie jak malucha!
Magda się śmieje. Matka Patryka odchodzi.
Ma: Ale z ciebie rodzynek.
Pa: Dokładnie tak, jestem jedynym rodzynkiem w paczce orzeszków! Jedyny chłopak z pokolenia.
Ma: Gdybym tylko ja zaznała tego matczynego ciepła...
Pa: No wiem... Przykro mi, że nikt się od ciebie nie zjawił.
Ma: Mi przykro nie jest. Nie cierpię ich.
Pa: A tak z innej beczki, o czym mówił Ami? Gadał z chłopakami w kościele.
Ma: Ojciec ma się niby zjawić na weselu. Oby nie.
W tle rozbrzmiewa konga.
Pa: Konga! Jest lekarstwem na smutek.
Czesław przechodzi obok pary młodej.
C: Ustawiamy się w kolejkę! Państwo młodzi przodem.
Patryk ustawia się przed Magdą, Czesław za nią. Goście dołączają do kolejki.
C: Jedzie pociąg na wesele!

Dom weselny.
Przez środek sali przechodzi kolejka.
KA1: Ciuch-ciuch! Kto się nie bawi, niech z drogi złazi!
Kuzynki się śmieją. Tytus stoi na końcu kolejki, intensywnie macha głową.
T: Halo, gdzie tu jest maszynista?
TB: W tym pociągu nie ma maszynisty! A czemu pytasz?
T: Trochę mi niedobrze.
M: Gdybyś nie wywijał łepetyną jak gęś, może by ci było... lepiej.
Paweł tańczy z Andżeliką, obok kolejki. Obracają się.
A: Świetnie się dzisiaj bawiłam.
P: Ja też. Przez myśl by mi nie przeszło, że przy nieco innym biegu wydarzeń i kaprysach pewnego człowieka, nigdy byśmy się nie poznali.
A: Jestem w niebie, Pawuś.
P: To ja cię chcę tam zabrać.
Andżelika się śmieje.
A: Proszę cię, nie mogę! Rozwalasz mnie.
P: A może to przez te wirowanie?
A: Może i tak.
Zatrzymują się.
P: Wszyscy się bawią, dlaczego my jeszcze nie oddaliśmy się chwili?
A: Chyba pora najwyższa.
Paweł trzyma Andżelikę za ręce, przybliża się. Paweł puszcza oko do kamery.
P: Oni tego chcą. Ale ja chcę bardziej.
Paweł i Andżelika się przybliżają, całują się. Kolejka przechodzi obok, goście biją brawo.
C: Hola, hola! Zabieracie parze młodej światło reflektorów! A tak nie wypada!
Czesław się śmieje. Nie zwracają na niego uwagi.
A: To było wyjątkowe. Mój pierwszy pocałunek.
P: Ale drugiego pierwszego pocałunku już nie powtórzysz.
A: Lepsze to, niż powtórka z innej rozrywki. Moje chrzciny.
P: Co takiego się stało na chrzcinach?
Drzwi sali otwierają się z hukiem.
A: Właśnie to. Największy burdel stulecia.

Wejście do domu weselnego.
W drzwiach stoi Stępień, ojczym Magdy, ojciec Andżeliki. Mocno pijany, chwieje się z boku na bok.
Sp: Ojj... wpadło mi się! Co tam słychać...?
Magda zakrywa twarz.
Ma: Dlaczego nikt nie pilnował tych drzwi?
M: Wyprowadźcie go z tąd!
Michał i jeden z policjantów wyprowadzają Stępnia.
Sp: A zabierajcie się ode mnie...! Chcę... yhh... zobaczyć córkę!
Ma: Nie chcę cię więcej widzieć na oczy! Życie mi zniszczyłeś!
Sp: Niewz... wdzięcz... nica! Popamięta... mie!
Stępień znika we mgle. Michał wraca do środka.
Ma: Tylko wstyd rodzinie przynosi!
M: Magda?
Ma: Przyszedł i wszystko rozwalił!
M: Nie wszystko, wesele trwa dalej.
Pa: No, to nie koniec świata! Chodźmy, noc jeszcze młoda!
Patryk prowadzi Magdę z powrotem na wesele. Paweł stoi w ciszy z Andżeliką.
A: Teraz widzisz, jak jest. To dlatego od dwóch lat mieszkam u siostry.
P: Wyrazy współczucia. Dołączymy do reszty?
A: Cokolwiek, aby noc minęła szybciej.
Paweł i Andżelika dosiadają się do stołu.

Widok na gwiazdy.
Ruszają się w przyspieszonym tempie. Księżyc osiąga zenit. Chłopaki opuszczają dom weselny.
T: Fajna impreza, chłopacy!
P: Czas zleciał, jak szalony.
C: A my jeszcze musimy dotrzec do domu.
M: Uważaj na dziury. Prawie straciliśmy koło.
Czesław odblokowuje stare auto.
P: Staromodne auto.
C: Klimaty retro.
M: Wypożyczone za moją kasę!
C: Spokojnie, oddam ci w niedzielę.
Czesław uruchamia auto, odjeżdża. Na zewnątrz pada deszcz. Czesław i Tytus kiwają głowami w rytm piosenki "Dance with the Devil".
T: Idź do snu!
C: Dziś tańczymy razem z rogatym!
T: W oczy nigdy, nigdy nie patrz mu!
C: Dziś tańcz-
Michał wskazuje na drogę.
M: Patrz na drogę!
C: Spokojna wodza, wszystko jest pod kontrolą.

Pobocze.
Dwóch mężczyzn stoi na poboczu. Ubrani w granatowe kombinezony. Na plecach napis "Antioch". Agenci korporacji.
AA1: Daj mi znak, kiedy będziesz gotów.
Agent w okularach przeciwsłonecznych kiwa głową. Przenosi na drogę ładunek wybuchowy.
AA1: Za dużo wiedzieli na temat korporacji. Powinniśmy ich uciszyć, Alpako.
AA2: CEO przetrzepał nam za to zadki.
Auto chłopaków. Czesław nuci. Odgłosy strzelania z silnika.
C: Oł, poszła pompa.
P: Ile do domu?
C: Jakieś dwa kilometry.
M: Mogłeś wypożyczyć coś nieco solidniejszego.
C: Uniaki są pancerne!
T: Mam złe przeczucie, chłopacy!
P: Ktoś się tym bawi.
M: Niby kto?
Agenci kiwają głowami. Drugi z nich wciska detonator, odpala ładunek. Głośna eksplozja. Silnik wystrzeliwuje w powietrze, auto wpada w poślizg.
P: O żesz ty ku-
(T: Nieee!)
(M: Jezu!)
Auto przebija barierki. Spada prosto do rzeki, dachuje. W płonący wrak uderza piorun. Ptaki odlatują. Agenci stają nad zniszczonym samochodem. Po chwili ciszy jeden z nich wyciąga krótkofalówkę.
AA1: Nie żyją.
Po drugiej stronie zmodulowany głos.
?: Jaka szkoda. Wracajcie do bazy.
Odchodzą od auta. Zbliżenie na pokaleczoną rękę Pawła, wystającą z rozbitej szyby. Zaciska pięść, uderza w ziemię. Cut to black.

Koniec odcinka 26.