Odcinek 21

Cyberkult

Stare garaże.
Przed obiektywem stoi zdenerwowany Paweł. W tle szybki riff.
P: 64 giga RAMu, nadal muszę czekać aż się włączy?!
Tytus stoi przed obiektywem z routerem w ręku.
T: Wi-Fi, Internet, trzy kreski! A strona się nie ładuje!
Czesław pokazuje do kamery smartfon.
C: Telefon wie, gdzie jestem! Wie, czego szukam! I wie, że jestem głodny!
Michał stoi spokojnie. Riff się zatrzymuje.
M: Kiedyś człowiek miał zegarek, a zegarek ma człowieka... To jest niewolnictwo!
Shriek wykopuje drzwi do garażu, odsuwa Michała, potrząsa kamerą. Intensywny blast beat na perkusji.
Sh: Technologia to syf!
P: Za dużo ramu!
T: Za mało Wi-Fi!
Sh: Technologia to syf!
C: Telefon mnie zna!
M: Zegarek śledzi!
Shriek robi demolkę na zewnątrz.
Sh: Wyłączcie ją, wyłączcie wszystko!
Każdy staje pod ścianą.
M: Smart TV!
C: Smart lodówka!
T: Smart żarówka!
P: Smart kibel!
Shriek wbiega w kadr.
Sh: Dlaczego toaleta ma Bluetooth?!
P&T&M&C: Nie wiem!
Sh: I nie chcę wiedzieć! Technologia to syf! Technologia to gówno!
Koniec riffu.
Sh: Wróćmy wszyscy do kamieni!
Powrót do garaży.
Sh: Dzięki, że się zatrzymaliście na kilka minut. Wpadnijcie na koncert, gramy na dużej scenie.
C: Spoko.
Sh: Mariusz się dowie.
Shriek odchodzi. Tytus wyciąga telefon, Czesław go wyrzuca.
T: Mój telefon!
C: Technologia to syf!
P: I gówno! Poróbmy coś innego.
T: Niby co?

Sypialnia Andżeliki.
Paweł i Andżelika siłują się na kanapie.
P: Ja ci mówię, nie dasz rady!
A: Dawaj, brutalu!
P: Mam tę moc!
Paweł się potyka, upada na podłogę. Andżelika upada na niego, oboje się rumienią. Michał wchodzi do sypialni.
M: Nie pora na wygibasy! Musicie to zobaczyć!
P: Coście teraz zmajstrowali?
M: Nie my! Nie tym razem.
Paweł podnosi się z ziemi.
M: Chodźcie, w wiadomościach o tym mówią!
Paweł, Michał i Andżelika opuszczają sypialnię.

Studio wiadomości.
Widok na miasto.
BO: Nowy, groźny narkotyk sieje spustoszenie w naszym kraju. Lewodiproksyl, bo to o nim mowa, dziesiątkuje miasta od ponad tygodnia. Więcej informacji ma dla nas Robert Fasola.
Reporter stoi pod komisariatem policji.
RF: Dziękuję, Bartku. Stoję w Santa Santanie, jednym z miast dotkniętych poważnym kryzysem.
W tle widoczny mężczyzna jeżdżący na miotle.
RF: Działanie lewodiproksylu nie zostało do końca zbadane, mogą występować zaburzenia świadomości i utrata kontaktu z rzeczywistością.
(?: Jakie przestępstwo, przecież ja mam normalnie prawo jazdy na miotłę!)
Reporter obraca się, mężczyzna kłóci się z policjantami.
TB: Proszę Pana, nie istnieje coś takiego, jak prawo jazdy na miotłę!
?: A ja mam prawo jazdy na miotłę, co mi zrobicie?
Mężczyzna rzuca prawem jazdy w kierunku reportera, trafia w obiektyw. Karta przysłania kamerę na pół sekundy. Fasola ściąga prawo jazdy na miotłę z obiektywu.
RF: Oddaję głos do studia!
W salonie... Michał, Andżelika, Tytus i Paweł siedzą przed telewizorem.
M: Świetnie, kolejne świństwo przywleczone na nasze ulice...
T: Haha, widzieliście, jak ten gość na miotle-
M: Tytus, to nie jest powód do żartów. Uzależnienie nie jest śmieszne.
A: Ktoś u mnie rozprowadzał ten lewo-coś w szkole...
T: Chłopacy, musimy coś z tym zrobić!
M: Jak? Z nadźganym nic nie zrobisz. Albo on sam się zniszczy, albo ktoś inny go zniszczy.
Paweł nic nie mówi, przygnębiony.
A: Musi być sposób... Odwyki, psychiatryki?
M: Już ja słyszałem historyjki o przykuwaniu do łóżka, faszerowaniu lekami i poniżaniu!
C: To coś dało?
Andżelika wzdycha.
A: Znałam kogoś, kto tam skończył. Była i dalej jest ludzkim wrakiem.
Paweł schodzi z kanapy, wychodzi z salonu.
A: Nie musisz być uzależnionym stricte od narkotyku, istnieją inne powody uzależnień.
M: Niby jakie?

Sypialnia.
Paweł siada przy komputerze. Wyszukuje hasło "lewodiproksyl". U boku wyszukiwarki pojawia się reklama, na banerze postać młodej kobiety. Paweł przesuwa myszką, najeżdża na reklamę. Kobieta przemawia.
?: Hej, ty!
P: Co ja?
?: Czy chcesz dołączyć do naszej grupy?
P: Za kogo się uważasz, że mnie chcesz zaprosić do jakiegoś zaścianka?
?: Czy twoi znajomi cię wkurzają?
P: Nie.
?: Ja też bym zwariowała, gdybym musiała się zadawać z imbecylem lub gburem, co umie tylko narzekać.
P: Ja jakoś nie zwariowałem. A znam ich dłużej, niż sobie możesz wyobrazić...
Paweł przesuwa myszkę.
P: Nie mam czasu na głupoty.
Obraca głowę w bok.
P: Jak cię zamknąć?
Próbuje zamknąć przeglądarkę, kobieta łapie kursor.
P: Ej!
Kobieta z reklamy chowa kursor w swój dekolt.
?: Chyba nie masz opcji.
Paweł opiera głowę na dłoni.
P: Chyba mnie masz.
Kobieta wskazuje na guzik "Dołącz". Paweł wciska guzik, zostaje wciągnięty do komputera.

Ciemny ekran.
Przerażająca cisza. Paweł idzie razem z kobietą do klasztoru. Ciemno. Drzwi się zamykają.
P: To jest to miejsce?
?: Cisza.
Kobieta staje przy ołtarzu, nad nim wisi baner z imieniem Priscilla.
P: Wow, wybujane w kosmos ego...
Brutalny Gideon strofuje Pawła.
Gd: Więcej szacunku do arcymoderatorki! Brudny kundlu...
Paweł z nerwowym uśmiechem pokazuje gest "ok".
Ps: Co sprowadza cię do naszego klasztoru?
P: Wciągnęłaś tu mnie, po co?
Gideon uderza Pawła w twarz grubym łańcuchem.
P: Ach, co do kurwy?
Ps: Wystarczy.
Priscilla kiwa palcem, przyzywa do siebie Gideona.
Ps: Gideonie...
Gideon staje u boku Priscilli. Arcymoderatorka poprawia klapy płaszcza.
Ps: Wiem, czego tu szukasz.
Paweł trzyma się za twarz.
P: Do prawdy?
Ps: Jesteś zagubiony.
P: Nie jestem.
Gideon brzęczy łańcuchem, Paweł się odruchowo zasłania.
Ps: Ależ jesteś. Znam twoje słabości. Nie próbuj temu zaprzeczać.
P: Może i jestem... trochę zagubiony. Co mogę z tym fantem zrobić?

Cięcie.
Przed stołem w restauracji siedzą dwie postacie: Banan i Grzyb.
Bn: Mnie o to pytasz?
Gz: Myślałem, że wiesz.
Bn: Nie wiem!
Gz: Ale z ciebie banan.
Bn: Tylko nie banan! Ty... grzybie!
Gz: O ty rasisto! Nauczę cię kultury, ja cię zaraz przerobię na smoothie!
Grzyb wkłada Banana do blendera. Widok na chłopaków siedzących przed kanapą, oglądają program w TV.
C: Czy aby przypadkiem Paweł nie siedzi w tej sypialni za długo?
T: To prawda, chłopacy! To już trzecia doba!
A: Boję się siedzieć z nim sam na sam w sypialni.
Andżelika siedzi obok kanapy, skulona.
A: To już nie jest Paweł. To jest potwór!
M: Mamy do czynienia z uzależnionym człowiekiem.
A: Mówiłam!
C: Zaraz, co?
M: Zapomniałem, o czym mówiłaś.
A: Człowiek wcale nie musi być uzależniony od używki, a na przykład od internetu, lub pornografii.
C: Coś mówiłaś? Nie słuchałem, wybacz. Tytus mnie dźga palcem w żebra.
T: Miałeś coś na kurtce!
Andżelika wychodzi z salonu.

Kult.
Paweł przechadza się po klasztorze razem z innymi członkami. Okruch, kucharz z włoskim akcentem opowiada o kulcie.
Ok: To jest fantastyczne miejsce, amico mio! Tutaj nikt cię nie ocenia! Prawda, Mercer?
Mz: Tak.
P: A ten gość to zawsze gada do siebie?
Paweł wskazuje na Widmosza, niechlujnie ostrzyżonego mężczyznę z melonem i maską na twarzy.
Wd: Nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego.
Widmosz zakrywa kolejno oczy, uszy, usta.
Mz: Czasami coś powie, to hermit jest.
Przed Pawłem i członkami kultu stoi klaun. Obok klauna stoi oparty o ścianę ogromny topór.
Ok: Klaunie Morderco, nie!
Okruch biegnie do Klauna Mordercy. Obok topora przechodzi Kumoter.
Ku: Czy nie widział ktoś mojej fajki? Przecież jej nie wyrzuciłem z ekwipunku!
Topór spada na głowę Kumotra. Nie umiera.
Ku: Wspominałem o tym, że mam wgrany kod na nieśmiertelność?
Priscilla podbiega do Kumotra, uderza go ogromnym młotem. Kumoter znika.
Ps: Nie tolerujemy oszustów.
Priscilla obraca się do Pawła.
Ps: To tyczy się też ciebie. Mam nadzieję, że przestrzegasz zasad.
Paweł się uśmiecha.
P: Oczywiście, że tak.
Ps: Proszę cię, przyjdź do mnie za kwadrans.
Ok: Uu, arcymoderatorka ma do ciebie romans!
Ps: Milczeć. A ty... nie spóźnij się.
Priscilla odchodzi.

Sypialnia.
Paweł siedzi przed komputerem. Silnie pobudzony.
P: Priscilla... ma do mnie romans! Moja ukochana arcymoderatorka, mroczna hrabina!
Andżelika uchyla drzwi do sypialni.
A: Paweł?
Paweł obraca się w kierunku Andżeliki, burka. Przekrwione oczy. Andżelika zamyka drzwi.

Klasztor.
Paweł podchodzi pod tron Priscilli. Stojący obok Gideon opuszcza łańcuch, odchodzi na bok.
Ps: Przyszedłeś.
P: O co biega? Arcymoderatorko...
Ps: Nie rozpływaj się. Twoi przyjaciele się martwią.
P: Co?
Ps: Próbują cię odciągnąć.
P: Ale oni... i tak są moimi przyjaciółmi.
Ps: Czy kiedykolwiek pytali cię, jak się czujesz?
P: N... nie?
Ps: Zadam ci jedno pytanie. Jak ci się wiedzie w cyberświecie?
P: Dobrze.
Pod tron podchodzi Okruch, patera z ciasteczkami w ręku.
Ok: Arcymoderatorko, uczta czeka na-
Paweł warczy na Okrucha. Okruch ucieka, wypuszcza z rąk paterę. Paweł jest zszokowany.
P: Boże, czy ja właśnie...
Pr: To dobry znak. Twoja inicjacja przebiega pomyślnie. Potrzebujesz tylko mnie. Mnie.
P: Potrzebuję... ciebie. O, wielka arcymoderatorko.
Paweł pada na kolana przed Priscillą.

Jadalnia.
Okruch przybiega do jadalni, w jadalni różni członkowie kultu.
Ok: Chłopak postradał zmysły!
Mz: Ma do niej słabość.
Widmosz zakrywa twarz.
Ok: Co się stało, Widmosz?
Wd: Zło. Widzę zło. Słyszę zło. Mówię zło.
Mz: Na młodego już za późno. Inicjacja już prawie się zakończyła. Tylko najsilniejsi wojownicy są w stanie jej się postawić. Widzicie bliznę?
Mercer pokazuje na olbrzymią bliznę na lewym oku.
Mz: Ja zostałem za to srogo ukarany. Nie zesłała mnie do lochu, ale od ośmiu miesięcy służę jej praktycznie jako podnóżek.
?: Czas na rytuał?
Mz: Nie, Floki. Nie bawię się w rytuały. Pierdolę te jej wielkie ego, nie zamierzam więcej tu siedzieć! Sayonara.
Mercer wylogowuje się, znika.
Ok: Niemożliwy gnojek. Jeszcze nikt nigdy tego nie dokonał.
Okruch rzuca czapką kucharza o ziemię.
Ok: Zwalniam się!
Okruch wylogowuje się.

Klasztor.
Priscilla stoi nad Pawłem. W ręku bicz.
Ps: Jesteś gotów mi służyć?
P: Tak, arcymoderatorko...
Ps: Znakomicie. Mercer!
Cisza.
Ps: Mercer, chodź tu!
Floki, włochaty mężczyzna przychodzi do klasztoru.
Fl: Wylogował się.
Ps: Okruch?
Fl: Też.
Ps: Widmosz?
Fl: On też.
Ps: Zdrajcy! Niech te parszywe mordy się tu więcej nie pokazują!
Paweł otrzymuje wiadomość.
(P: Kto to...?)
Mercer przesyła wiadomość Pawłowi.
(Mz: Cyberkult się rozpada. Wszyscy się wylogowują. Pora na ciebie.)
(P: Ma rację.)
P: Ej, Priscilla!
Priscilla obraca się do Pawła.
Ps: Dla ciebie nadal arcymoderatorka.
P: Sram na ten kult! Wylogowuję się.
Paweł próbuje się wylogować, najeżdża myszką na przycisk "Wyloguj". Priscilla jednym dotknięciem niszczy przycisk.
P: Nie!
Ps: O tak! Jesteś w potrzasku!
Mercer przesyła kolejną wiadomość.
(Mz: Plan B: Zrób łomot!)
(P: O tak! Długo mnie popamięta!)

Paweł staje na ołtarzu.
P: Jeśli nie mogę opuścić tego miejsca, zaskarbię sobie banicję! Zrobię rozpierdol!
Paweł śmieje się niczym szalony, zaczyna niszczyć klasztor. Przewraca świeczniki, zrywa obrazy Priscilli ze ścian.
Ps: Ochrona!
Gideon, muskularny strażnik biegnie do Pawła. Paweł rzuca w niego krzesłem, Gideon upada. Po chwili zaczyna płakać.
Gi: Mam bubu! Boli!
Priscilla wyciąga Gideona za jeden z rogów.
Ps: Bezużyteczny pionek.
Priscilla wraca do Pawła.
Ps: Koniec zabawy! Pora wynieść śmieci. Zaraz, gdzie mój młot?
P: Tego szukasz?
Paweł obraca Młot Banicji w ręku. Uderza Priscillę w głowę. Arcymoderatorka śmieje się.
Ps: Głupiś ty, nie mogę zostać zabita!
Paweł dalej uderza młotem.
P: W końcu się złamiesz! Podła wiedźmo!

Pod sypialnią...
Tytus, Czesław, Michał i Andżelika stoją pod drzwiami.
A: Koniec tego dobrego, pora go z tąd wywabić!
Andżelika chwyta za klamkę, Czesław ją odciąga.
C: Co ty, chcesz zginąć z jego rąk?
M: To jest człowiek uzależniony, pamiętaj!
T: A może go przytulimy? Miłość naprawia wszystko!
C: Nie w tym przypadku.
Czesław kopie w drzwi, wyważa je za drugim razem.
C: Skończyło się babci sranie, Paweł!
Paweł obraca się, potworny grymas na twarzy.
P: Zniszczę cię...! Bestio szatańska!
Paweł rzuca się na Czesława.
C: Weźcie go, zabierzcie!
Czesław broni się przed bezlitosnymi ciosami.
M: Internet! Odłączcie Internet!
Andżelika biegnie do komputera. Paweł biegnie za nią.
P: Nie...! Nie moje królestwo!
Andżelika odłącza kabel. Paweł zastyga. Upada na ziemię. Wszyscy stają nad Pawłem.
T: Zabiliśmy Pawła!
Paweł leży nieprzytomny obok biurka, powykręcany. Jego mięśnie drżą. Fade to black.

Salon.
Paweł siedzi na kanapie, okryty ręcznikami. Sprawia wrażenie nieobecnego. Przygnębiający wyraz twarzy.
C: Odpocznij sobie.
A: Jak do tego doszło?
W salonie razem z Pawłem i innymi siedzi terapeuta.
Tr: Uzależnienie od Internetu. Wszelkie urządzenia - poza jego zasięgiem.
Paweł jest markotny.
P: Wi-Fi...?
A: Odłączone. Zero Wi-Fi.
P: Wi-Fi..., Wi-Fi!
A: Nie dostaniesz.
T: Chłopacy, zobaczcie!
Studio wiadomości. Nad belką informacyjną wizerunek Priscilli.
BO: Najnowsze doniesienia! Policja rozbiła cyberkult działający od ponad roku w Internecie. Kult pochłonął...
(C: Ej, to przecież ten kult, Paweł tam przesiadywał!)
(T: Może się czegoś dowiemy!)
BO: ...nieznane. Więcej informacji ma dla nas-
Obraz się zniekształca, dźwięk zapętla. Reporter się roztapia. Priscilla mruga.
Ps: Czy chcecie dołączyć do mojej grupy?
Wszyscy zaczynają krzyczeć, wybiegają z salonu. Paweł nadal siedzi na kanapie, szczerzy zęby.
P: Niech utrata sieci nas nie rozłączy...
Przybliżenie na twarz Pawła, fade to black.

Koniec odcinka 21.