Odcinek 20

Sercowa sprawa

Ciemne tło.
Ciemna postać stoi pod ścianą z uniesionymi rękoma.
?: Kto idzie?
Drzwi się otwierają. W drzwiach stoi mężczyzna z pistoletem.
?: Proszę, nie!
Mężczyzna podchodzi bliżej.
?: To nie tak, jak myślisz! Odstaw giwerę, pogadajmy jak faceci!
??: Znasz zasady. Tu nic nie działa tak, jak ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Postać pochyla głowę, poddaje się. Mężczyzna z pistoletem przystawia broń blisko głowy. Pociąga za spust, z pistoletu wylatuje szczotka do włosów. Rozjaśnienie sceny, Tytus stoi nad Reżyserem ze szczotką do włosów.
R: Genialne!
Tytus szczotkuje Reżysera. Reżyser odwraca się do kamery.
R: Bo czego się możecie spodziewać po grotesce?

Zakłady.
Igor stoi pod recepcją, nerwowy. Czesław przechodzi obok.
C: Igi?
Igor podskakuje.
I: H-h-hejka!
C: Co ty się tak trzęsiesz, jak galareta?
I: Mam nerwa. Nowa na pokładzie.
C: Sylwia? Co, wpadła ci w oko?
I: ...Tak!
Czesław się uśmiecha.
C: Nie martw się, pomogę ci.
Odgłosy rozmów ze schodów.
Sy: Nie wiem, zero doświadczenia!
Ew: Trzymaj się blisko, bo masz mnie.
Sy: Dzięki, stara.
Ewelina i Sylwia mijają Igora i Czesława przy wejściu. Ewelina mierzy Igora wzrokiem.
C: Uu, lwica broni młodej!
I: Ewela mówiła, że jestem złym przykładem i żebym się nie mieszał.
C: A co cię obchodzi zdanie innych? Bierz, co twoje!
I: Nie wiem, chyba nie powinienem tak na siłę...
C: Nie mówię, że na siłę! W żadnym wypadku! Obserwuj.
Czesław zauważa Frania.
C: Co tam, Franiu? Dokumenty do Ewelci? Zajmę się tym!
Czesław odbiera dokumenty, klepie go po ramieniu.
C: No już, zmykaj! To praca dla profesjonalnych!
Franio stoi zdziwiony.

Sekretariat.
Ewelina siedzi przy biurku, Sylwia obserwuje. Czesław podchodzi do biurka.
C: Siemanko, dokumenty!
Ew: Dobrze wiedzieć.
C: Młoda spisuje się na medal! Oby tak dalej!
Ew: Wiem, co kombinujesz z Igorem. Nie uda ci się, basta.
C: To wcale nie tak, że ma moje plecy! No... to znaczy, ja tylko ten...
Ew: Zjeżdżaj.
Michał przechodzi obok.
C: Przynajmniej próbujemy coś osiągnąć! A poza tym...
Czesław krzyżuje ramiona.
C: Może niech młoda się wypowie na ten temat?
Sy: Kurczę, nie wiem...
Ew: Ona nie musi.
M: Co tu się odwala?
Ew: Ci dwaj dżentelmeni próbują poderwać nową pracowniczkę. Czy masz pojęcie, jak złym przykładem jest Igor?
M: Niby tak, ale...
Igor patrzy na Michała z wielkimi oczami.
M: Igor to jakoś nigdy nie popełnił żadnych występków, nie to co on.
Michał wskazuje na Czesława.
Ew: Źle mu z oczu patrzy. Wara od Sylwii.
Michał wzrusza ramionami.
M: Nic tu po mnie, wracam do roboty.
Odchodzi.

Kuchnia.
Paweł siedzi w kuchni. Michał przysiada się na kanapę.
M: Przerwa?
Paweł kiwa głową.
M: Chłopaki mają kłopot. Czesiek z Igorem.
P: Sprawa sercowa. Wiem.
M: Ewelina chroni młodej, jak skarbu w muzeum.
P: Powinienem coś z tym zrobić?
M: Lepiej się nie ładować na linię ognia. Bo mamy inne sprawy na głowie.
Tytus przebiega błyskawicznie przez kuchnię.
P: Nowy ekspres do kawy i przedawkowanie kofeiny.

Retrospekcja.
Chłopaki wchodzą do kuchni.
C: No to pozamiatane. Jeszcze niech tylko ktoś zobaczy burdel w szafie u Michała.
M: Pamiętaj, że dzielę biuro razem z gościem, który lubi zajarać. Tylko i aż zajarać, nic więcej!
T: Chłopacy, zobaczcie!
Wszyscy podchodzą do ekspresu z kawą, wszyscy podekscytowani.
P: Czadzior!
C: Nowy ekspres do kawy!
Zbliżenie na przyciski, Paweł zaparza kawę. Odbiera filiżankę. Po nim Michał i Czesław. Tytus stoi nad ekspresem, patrzy zdziwiony. Drapie się po głowie.
T: Co tak mało?
Wciska guzik kilka razy, filiżanka się wypełnia.
P: Masz problem?
T: Już nie!
Tytus wypija kawę jednym haustem. Cały dygota. Paweł spogląda na wyświetlacz, wybrana kawa espresso razy sześć.
P: Wszystko okej?
T: Zadużokawy!
Tytus wybiega z kuchni. Koniec retrospekcji.
M: Spokojnie, jedna kawa przytrzymuje człowieka przy życiu przez sześć godzin.
P: Razy sześć... To trochę potrwa.
M: A jutro będzie spał, jak niemowlak.
Paweł dopija swoją kawę. Wyciąga się, odchodzi.
P: Do potem.
M: Narazka.

Sekretariat.
Metal gotycki w tle. Sylwia przyśpiewuje.
Sy: Nie chcę sobą być, nie chcę być już sobą...
Ewelina kiwa głową w rytm.
Sy: Każdy tego teraz słucha.
Ewelina odchodzi od biurka.
Ew: Zostań tu, muszę odebrać faks. Jak podejdzie, walnij go tym w czerep.
Podaje Sylwii patelnię, Ewelina opuszcza sekretariat. Z cienia wyłania się Igor, ubrany w kostium wampira.
I: Mam nadzieję, że nie masz przy sobie czosnku. Ma więcej ząbków ode mnie!
Sylwia wybucha śmiechem.
Sy: Doprowadzasz mnie do rozpuku, kolo!
I: Serio?
Sy: Nie wiem, co Ewela widzi w tobie złego, bo masz niezłe poczucie humoru!
Igor ogląda się za siebie, Czesław podnosi kciuk do góry.
(C: Działaj!)
I: To co...? Porabiasz coś po robocie?
Sy: Muszę kupić nowe ciuszki, skoczymy razem?
I: Pewnie! Jeśli chodzi o koszulki zespołów, co byś poleciła?
Ewelina wraca z księgowości, srogie spojrzenie.
Ew: Co ja ci mówiłam, gościu? Wynocha, bo dzwonię do HR!
Podnosi patelnię z blatu, Igor ucieka. Ewelina odkłada patelnię.
Ew: A ty co? Myślałam, że dałam ci jasną instrukcję.
Sy: Ten Igor jest nawet zabawny! Może mu trochę jedzie z paszczy, ale wie, co jest na rzeczy!
Ew: Nie zmuszaj mnie do defenestracji Igora z tego okna!
Ewelina wskazuje na okno w strefie wspólnej.
Sy: Chyba nie chcesz go zabić tylko za błahostkę?
Ew: Nie ma prawa się kręcić pod sekretariatem, tyle!
Ewelina siada przy biurku.
Ew: A teraz podaj mi proszę te dokumenty od Cześka...
Sylwia podaje dokumenty Ewelinie.

Biuro 115.
Czesław siedzi przed biurkiem. Pukanie do drzwi.
C: Chodź, śmiało!
Igor stoi w drzwiach, uśmiechnięty od ucha do ucha.
C: Udało ci się?
I: Jak widać!
Czesław radośnie się śmieje.
C: I to mi się podoba!
Ba: Co, randeczka?
C: Pora, aby mały kondor wyfrunął z gniazda! Na kiedy się umówiliście?
I: Po pracy.
Czesław poważnieje.
C: Nie ma czasu.
Czesław wypycha i prowadzi Igora do innego biura. Tytus przebiega obok gabinetu.
T: Napełnychobrotach!

Biuro 110.
Michał i Daniel siedzą w gabinecie.
M: Gadasz.
Da: Odstawiam, serio! Gandzia kosztuje, a ja się coraz bardziej rozpływam.
M: Ostatnio byłeś jakiś niewyraźny, fakt.
Da: Co nie znaczy, że zabrakło mi asa w rękawie, o nie!
Daniel podnosi z biurka klucze.
Da: Zobacz, co widzisz?
M: Klucze do twojego auta.
Da: Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, że one przebyły jeszcze większą drogę, niż samo auto?
Michał przewraca oczami. Czesław i Igor wchodzą do biura.
C: Siemanko.
Czesław wyciąga kilka rzeczy z wspólnej szafy.
C: Potrzebujemy... kilku rzeczy.
Wychodzą z biura.
Da: To nie była twoja koszula?
M: Była! Ej no, zaraz!
Michał idzie za Czesławem.

Szatnia na dole.
Czesław i Igor stoją przed lustrem, Igor przymierza ubrania.
C: Wygląda okej.
Michał wchodzi do szatni.
M: Przepraszam bardzo, co to ma znaczyć?
C: Przymierzamy koszule.
Michał zabiera koszulę z ramion Igora.
M: To przymierzajcie swoje!
C: Oj, nie wiedzieliśmy...
Michał odchodzi.
C: Weź tą!
Igor przymierza koszulę w kwiaty.
C: Nie za luźna?
I: W sam raz! Niezbyt elegancka, niezbyt codzienna.
C: Krótko, zwięźle i na temat!
Czesław podaje Igorowi perfumę.
C: Droga, DeFranco!
Igor pryska się.
C: Wystarczy! Jesteś gotów.
Ewelina i Sylwia przechodzą obok szatni.
Ew: Zobacz na odstawionego ministra.
Sylwia się śmieje. Igor się odwraca, Sylwia mu macha.
C: Nie daj się speszyć! Znasz Ewelę, jaka jest cięta.
I: Nonszalantka.
Obaj się śmieją. Czesław klepie Igora po plecach.
C: Leć, pokaż klasę. Nie zawiedź mnie. I siebie. Bo to twoje wyjście.
I: Tak jest!
Igor salutuje, odchodzi marszem.
C: Tak szybko dorastają.
Tytus przebiega obok.
T: Niemogęzwolnić!

Auto Igora.
Igor prowadzi Sylwię do auta. Otwiera jej drzwi.
I: Panie przodem.
Igor chce otworzyć drzwi Ewelinie.
Ew: Sama otworzę, chyba mam rączki.
Ewelina wsiada. Igor wsiada do auta, odjeżdżają. Czesław, Paweł i Michał stoją na zewnątrz.
P: Udało mu się.
M: Skubany.
C: To ja go nauczyłem. Mój chłopak!
Tytus przebiega między nimi.
T: Alemamprzyspieszenie!
(M: Zwolnij żesz!)
(P: Uważaj!)
Tytus wbiega w kamerę, przewraca się. Ekran pęka.
M: Tego nie odkupisz, nie ma bata!
P: Poczujemy po kieszeniach.
M: Tak.

Centrum handlowe.
Igor, Ewelina i Sylwia chodzą po centrum handlowym.
I: Sylwia, jak się nazywał ten sklep?
Sy: Californian, jest tuż przed nami!
Wszyscy wchodzą do sklepu. Sylwia i Ewelina idą w jednym kierunku, Igor się zatrzymuje.
?: Psst! Ej!
Obok stojaka z koszulkami stoi przebrany Czesław.
C: Miałeś ich nie spuszczać z widoku!
I: Kiedy ja się cykam...
C: Cyka to się cykada! A teraz zjeżdżaj, mam klientów w kolejce!
Igor ucieka. Czesław wraca do kasy. Sylwia i Ewelina wybierają koszulki.
Sy: A może ta?
Ew: Moim zdaniem nie.
Sy: Co ci się nie podoba?
Ewelina przykłada koszulkę.
Ew: O rozmiar za duża!
Sy: No to ta!
Ew: A ta jest o rozmiar za mała! Cycki ci będą prześwitywać!
Igor podchodzi do dziewczyn.
I: Wporzo?
Sy: Co myślisz o koszulce?
I: Git gitara.
Sylwia kiwa głową do Eweli.
Sy: Widzisz?
Ew: A ty, Igor? Nic sobie nie bierzesz?
I: Mam parę gaci w koszyku. Bawełniane, takie ekstra!
Ew: Przydadzą ci się.
I: Co?
Ew: Nieważne.
Czesław obserwuje z dystansu. Sylwii burczy w brzuchu.
Sy: Nie jesteście głodni?
Ew: Ja bym coś zjadła.
I: Znam miejscówkę z dobrymi deserami. Na osłodę życia?
Sylwia lekko się śmieje.
Sy: Prowadź.
Odchodzą. Czesław spogląda na podłogę, kręci głową.

Kawiarnia.
Igor i dziewczyny siedzą przy stoliku. Kelner przynosi desery.
Sy: Ale super, malajski bambus!
Sylwia je deser z bambusa. Igor próbuje gofrów.
I: Dobre. Ewela, nic?
Ew: Nic.
Ewelina stuka palcami o blat, niecierpliwi się.
I: Widzę, że jesteś głodna, chętnie się podzielę-
Ew: Nie chcę.
Sylwia spogląda na Igora.
Sy: Chcesz?
I: Z chęcią.
Igor i Sylwia wymieniają się deserami.
Ew: To ja może podskoczę do toalety...
Ewelina odchodzi.

Igor dostaje powiadomienie.
Wiadomość głosowa od Czesława.
(C: Działaj. Nie ma lepszej okazji.)
Sylwia słyszy wiadomość.
Sy: Kto to?
I: A nikt, nikt.
Igor się rumieni.
Sy: No powiedz, kto.
I: Dobra, Czesiek mi w tym pomógł.
Sylwia patrzy na Igora, niczym na świra.
Sy: W czym?
Igor wzdycha.
I: Muszę ci coś wyznać. Podobasz mi się. Czesiek dołożył wszelkich starań, żebym na tym spotkaniu wypadł najlepiej, bo to spotkanie to jego pomysł. Eweli, jak sama widzisz, ten pomysł nie był na rękę. Jesteśmy jej zdaniem kiepskimi wzorcami do naśladowania.
Igor wstaje, opiera się o stół.
I: Znamy się krótko, ale proszę... Daj mi szansę. Nie jestem takim wariatem, na jakiego mnie kreowała.
Sy: Ja... nie wiem co powiedzieć. Doceniam twoją szczerość, ale ja... wolę dziewczyny. Jestem lezbijką.
Igorowi opada szczęka.
I: A... ale jak to?
Sy: Sorki, koleś. Moja girl już po mnie idzie.
Do Sylwii przychodzi Zuza.
Zu: Hejka.
Sy: Hej.
Zuza i Sylwia się przytulają.
Zu: Idziemy? Tramwaj zaraz odjeżdża.
Sy: Jasne. Pa, Igor.
Sylwia i Zuza odchodzą. Igor wygląda, jakby miał się rozpłakać. Siada przy stoliku.

Strefa wspólna.
Igor siedzi w takiej samej pozycji. Czesław podchodzi do Igora.
C: Ej, stary...
I: To nie twoja wina. Może to ja za bardzo się nakręciłem.
C: Nie. Jesteś spoko. Nawet Ewela tak uważa.
I: Mówisz?
C: Bywa kapryśna, ale nie chciała, żebyś się skompromitował. Uwierz lub nie, ale ona ma gołębie serducho.
Ewelina wchodzi do strefy wspólnej.
C: Ona ci tego nie powie w twarz, ale kiedyś da ci znak.
Za Eweliną wchodzi Sylwia, rozmawiają ze sobą po cichu.
C: Ale zobacz. Nikt się z ciebie nie śmieje. To niefortunny los.
Sylwia podchodzi do Igora.
Sy: Hej, Igor... Wybacz, że cię tak potraktowałam.
I: Spoko. Masz inne preferencje, jasne. Nie osądzam cię.
Sy: W odróżnieniu od innych typów, z którymi chodziłam, nawt jesteś spoko. Chociaż nie zrobię wyjątku, i tak zaskarbiłeś sobie moją sympatię.
Sylwia obejmuje Igora.
Sy: Dla ciebie.
Igor zastanawia się, po czym odwzajemnia uścisk.
Ew: Wszyscy szczęśliwi?
Czesław kiwa głową.
Ew: To niech ktoś zgarnie Tytusa z archiwum. Rozwalił się w przejściu, jak krowa!
C: Kawusia przestała działać. Chodźmy mu pomóc.
Czesław i Igor opuszczają wspólną strefę, Sylwia odchodzi w innym kierunku. Fade to black.

Koniec odcinka 20.