Odcinek 19
Awangarda
Stajnia.
Konie jedzą siano. Paweł rozmawia z kimś poza kadrem.
P: Więc, po co nas tu przyprowadziłaś?
?: Trenuję na zawody konne! Chciałam wam coś pokazać!
Paweł przechodzi obok boksu razem z Wiktorią, koleżanką Andżeliki.
Wk: A oto jest mój ogier!
Koń kręci głową, parska.
P: To... jest twój ogier?
Wk: To jest mój ogier!
Paweł przygląda się brudnemu, lekko zaniedbanemu koniowi.
P: Jasne...
T: O, a zna jakieś sztuczki?
Wk: Nie, Tytek. To jest koń wyścigowy, takie konie trenuje się tylko na wyścigi. One-
T: Zdechł koń!
Tytus wskazuje na konia, układa palce w kształt pistoletu. Koń upada. W tle można dostrzec Kumotra, z dmuchawką.
T: O kurczaki, mam moce!
(Ku: Końska dawka!)
Wiktoria krzyczy.
Wk: Coś ty narobił?! Zabiłeś mi konia!
Michał wchodzi do boksa, wyciąga z zada strzałkę.
M: Spokojnie, zaraz się otrząśnie.
Dzwonek Czesława. Odbiera telefon.
C: Siemano.
Po drugiej stronie słuchawki Reżyser.
(R: Wpadniecie do studia na chwilę? Potrzebna mi pomoc.)
C: Jasne, daj nam kilka minut.
Czesław rozłącza się.
C: Chłopaki, zadanie bojowe. Reżyser potrzebuje pomocy.
M: Kolejny film?
C: Musi być.
T: Chłopacy, przecież byliśmy już tydzień temu!
P: I do tej pory nie zapłacił.
C: To tym razem zapłaci!
Paweł wzdycha.
P: Dobra.
Małe studio filmowe.
Reżyser stoi przed oknem, w ręku drewniana fajka. Zaciąga się.
R: Oddychaj... oddychaj...! Terapeuta kazał mi się nie stresować...
Pukanie do drzwi, Reżyser podskakuje. Otwiera drzwi.
P: Siemanko.
R: Dobrze was widzieć! Zostało mi tylko kilka dni...
T: Do czego?
R: Festiwal filmowy we Francji, dostałem zaproszenie od samych oficjeli!
Michał kłania się.
M: Nie no, uznanie.
C: Co mamy zrobić?
R: Dobrze, że pytacie. Zabrakło mi kilku osób od najważniejszych spraw!
Do głównego pomieszczenia wchodzi Scenarzysta, jeden z pracowników. Podobny z wyglądu do Reżysera.
Sc: Reżyserze, mam już gotowy scenariusz.
Za Scenarzystą wchodzi Kostiumograf. Również podobny do Reżysera.
Ks: Kostiumy gotowe.
Kolejni członkowie ekipy wchodzą do głównego pomieszczenia.
M: Więcej was matka nie miała?
Reżyser myśli, przekłada palce z jednego na drugi.
R: Dobra, role.
Wskazuje na Pawła.
R: Paweł, zostajesz drugim kierownikiem. Pilnuj harmonogramu i aktorów.
P: A czy ja nie jestem w stanie przypilnować tej oto trójki? Się robi!
R: Tytus, zbierz aktorów. Mało wymagająca praca, poradzisz sobie. Czesiek, kamera. Operujesz kamerą.
Michał powoli się wycofuje.
R: Dokąd! Tobie zostawiłem coś ciekawego na koniec!
M: Czyli?
R: Rekwizytor.
Michał podnosi sarkastycznie ręce.
M: Hura...
C: Nie wiem jak wy, ale ja nigdy kamery w ręku nie miałem!
R: Bardzo dobrze! Nigdy nie miałeś w ręku kamery, nigdy nie będziesz miał złych nawyków!
Studio filmowe.
Paweł przewraca kartki w małym notesie.
P: Ustawić rekwizyty, przygotować kamerę, aktorzy zapoznają się ze scenariuszem... Nie, aktorzy najpierw!
Paweł wykreśla w notesie. Trąbienie z zewnątrz, Pawłowi wypada notes. Paweł podchodzi do okna. Tytus prowadzi autobus, z autobusu wysiadają aktorzy. Tytus macha, Paweł wraca do środka. Michał liczy rekwizyty.
P: Dajesz radę?
M: Zobacz na listę. Stół, krzesło, czerwona walizka, martwa ryba, drugi stół, wszystko się zgadza! A Reżyserkowi dalej czegoś brakuje.
Michał odsłania ostatni przedmiot: "Rzecz, która nie powinna istnieć".
M: No jasne.
P: Rzecz, która nie powinna istnieć?
Reżyser przechodzi obok, poprawia kaszkiet.
R: Mam nadzieję, że niczego nie zgubiłeś.
M: Reżyserze, co to do jasnej-ciasnej ma znaczyć?
R: No rzecz, która nie powinna istnieć!
M: Ależ tak, ktokolwiek to projektował, musiał być ostro nadźgany!
Pukanie do drzwi.
Michał otwiera, Tytus i jeden aktor wchodzą do studia.
M: Miałeś zebrać aktorów.
T: Mam jednego!
Czesław podchodzi do aktora, kamera w ręku.
C: Siema, Merlin!
Ml: Elo!
M: Co to za rudy yeti?
Ml: Tylko nie yeti!
M: Gościu, masz taką gęstą szczecinę, że bez problemu mógłbyś zostać trzynastym apostołem!
Sc: Ej, spokój! Merlin, chodź.
Merlin idzie razem ze Scenarzystą.
M: Wiewiór z wozu, koniom lżej. Paweł!
Paweł podchodzi do reszty.
P: Wołaliście?
M: Aktor jest, co dalej?
P: Co, tylko jeden?
M: Tytus bez problemu podwędził autobus, ale aktorów jakoś nie zorganizował!
Pukanie do drzwi. Michał otwiera drzwi, w drzwiach Patryk i Bojarski.
TB: Czy zastaliśmy pana Tytusa?
Wszyscy kręcą głowami.
Pa: Co wy tu robicie?
P: Kręcimy film z polecenia Reżysera.
M: Kino awangardowe. Jego ulubiony gatunek...
Pa: Ciekawe, ciekawe.
TB: Tego Reżysera?
Reżyser przechodzi obok.
R: Dobry!
P: Nie zechcielibyście nam pomóc?
TB: Obowiązki czekają.
Pa: Ja chętnie. Tomuś, zamelduj Marcowi, że jestem na akcji.
Bojarski ściąga czapkę, wskazuje na Patryka.
TB: Lepiej, żeby to był ostatni raz.
Pa: I będzie, spokojna twoja rozczochrana!
Bojarski odchodzi.
Studio filmowe.
Dwóch członków ekipy przygotowuje Patryka i Merlina.
Ml: Czaisz, że robił ósemki autobusem na skrzyżowaniu?
Pa: Ale musiało ci się podobać.
Ml: Ani trochę, wiesz jak miota z tyłu? Jak sam szatan!
Kostiumograf wręcza kostiumy obu mężczyznom.
Pa: Żałobnik?
Kt: Tego wymaga scenariusz.
Merlin patrzy na swój kostium.
Ml: Przepraszam bardzo, co my właściwie mamy robić w tym filmie?
Kt: Patryk płacze obok krzesła, Merlin na nie siada.
Plan filmowy.
Na szarej płachcie stoi krzesło. Biała płachta stanowi tło.
C: Jesteśmy gotowi?
?: Czekaj, czekaj!
W kadr wchodzi Oświetleniowiec, pod pachą drabina.
Oś: Światło pada pod złym kątem!
M: Co za różnica! Poprawiasz tą waloną żarówkę już chyba czwarty raz!
Oś: Uwierz mi, tylko i aż cztery stopnie przechylenia psują scenę.
Oświetleniowiec ustawia drabinę, wspina się i sięga po żarówkę.
Oś: Niech mnie ktoś trzyma tam na dole!
Drabina się chybocze. Patryk łapie drabinę.
Oś: Dzięki, stary.
Pa: Służę pomocą.
Paweł podaje żarówkę.
P: Trzymaj!
Oświetleniowiec bierze żarówkę.
M: Już?
Wkręca żarówkę.
Oś: Chyba już.
Oświetleniowiec schodzi z drabiny.
Rekwizyty.
Michał sprawdza rekwizyty.
M: Krzesło, stół, walizka, drugi stół... A gdzie ryba?
Odgłosy mikrofali. Michał biegnie do Czesława.
M: No i co ty pajacu wyczyniasz?
C: Głodny jestem.
Michał wyłącza mikrofalę, wyciąga rybę.
M: W lodówce miałeś camembert, twój ulubiony!
T: Sztynił jak stare skiety, chłopacy!
C: Przerwa na obiad?
Michał i Tytus spoglądają na siebie.
M: Przerwa.
T: Największy kąsek dla mnie!
Michał woła innych.
M: Przerwa na obiad!
Ekipa wypełnia małą kuchnię po brzegi.
P: Zrobiło się trochę zbyt ciasno!
Po obiedzie...
Plan filmowy. Czesław kameruje. Michał poprawia mu kamerę.
M: Trzymaj normalnie!
C: Z kamerą, jak z giwerą. Nie tak, nie tak, a tak! Niewygodnie!
M: Tu chodzi o technikę! Amatorem jesteś!
C: O, chwila moment! Dlaczego to akurat ty mną kierujesz! To Paweł miał mną kierować! Ej, Paweł! Dobrze trzymam?
P: No pewnie, że nie!
Paweł obraca kamerę do góry nogami. Obraz do góry nogami.
P: Teraz lepiej! Kamera na krzesło, można zaczynać.
(R: Ciekawe...)
Czesław kieruje kamerę na krzesło.
C: Jesteś pewien?
P: Czemu nie?
C: Bo krzesło nie wygląda na gotowe, powiedziało mi!
P: Boże, daj mi cierpliwości! Wytrzymać z nimi...
M: Przecież nie wierzysz w Boga.
Paweł wykrzywia twarz, podchodzi do krzesła.
P: Tutaj! Wy- nie tak, nie!
Podchodzi do kamery, znowu ją poprawia.
P: Patryk siądź przy krześle. Udawaj, że płaczesz.
Patryk siada pod krzesłem, czarny kostium.
P: Merlin, czekaj na mój znak. Profesjonalista patrzy w ścianę przez 40 sekund.
Po: Nic z tego.
P: Jak "nic z tego"?
Po: Ta scena uwłacza mojej godności.
M: Jakiej znowu godności? Typie, zgodziłeś się na pracę w tym filmie, drugi reżyser daje ci polecenie!
Po: Jestem profesjonalistą, nie byle jakim aktorzyną za dwa grosze!
Michał bierze oddech.
M: Wracam za kilka minut, muszę poszukać rzeczy, która nie istnieje. Lepiej, żebyś do tego czasu stał pod ścianą, jak przed rozstrzelaniem!
Michał odchodzi, profesjonalista krzyżuje ręce.
Zaplecze studia.
Michał szuka rzeczy, która nie istnieje.
M: Tu nic nie ma!
Przeszukuje szafki. Reżyser wchodzi na zaplecze za Michałem.
R: Czego szukasz?
M: Rzeczy, która nie istnieje. I chyba mam.
Na półce znajduje się idealnie biały przedmiot, nie przypominający niczego. Michał pokazuje Reżyserowi.
R: To nie może być rzecz, która nie istnieje!
M: Ale jak to nie?
R: Rzecz, która nie istnieje - nie istnieje! To nie ta rzecz, o której myślałem!
M: Ręce opadają...
Plan filmowy.
Merlin siedzi na krześle, Patryk płacze.
Pa: Nie mogę tak cały czas płakać, oczy mnie już bolą!
C: Płacz dalej, o to chodzi!
Pa: Mam płakać dlatego, że już nie mam siły płakać?
C: Tak!
Płachta stanowiąca tło się odkleja.
C: Ja pierdzielę-!
Czesław wypuszcza kamerę, idzie poprawić tło.
P: Uważaj z tą cyfrówką! Nowy sprzęt za czterdzieści patyków!
Paweł podnosi kamerę.
M: Gdzie ten wasz arogancik profesjonalista?
T: Miał wyjść na papierosa!
P: No i do tej pory nie wrócił.
C: Merlin, ty mi pomóż z tym plakatem!
Kiedy Merlin próbuje wstać z krzesła, krzesło się zapada. Merlin upada.
M: Kolejny rekwizyt szlag trafił!
Kamera szwankuje, traci sygnał. W pomieszczeniu obok, członkowie ekipy się wykłócają.
Sc: To ja napisałem scenariusz, wcale nie miało tak być!
(Kt: Gdybyś ich przypilnował, byłoby okej!)
(?: Reżysera nawet nie ściągnęliście!)
Sc: Nie moja wina, że Montażysta robi gówniany montaż!
Mn: Zamknij mordę!
Między członkami ekipy dochodzi do przepychanek.
Mn: Niech kontynuują!
Sc: Niech skończą!
(Kt: A róbta, co chceta!)
Studio.
Studio przypomina pobojowisko.
P: No?
M: Co "no"?
P: Schrzaniliśmy robotę po raz kolejny.
Klamka w drzwiach się przekręca, Reżyser otwiera drzwi.
R: Zobaczmy, co tam zbroiliście!
M: Nic imponującego. Katastrofa na planie.
Reżyser marszczy brwi, rozgląda się po studiu. Zniszczona scenografia, kłócąca się ekipa filmowa, brak aktorów.
R: Kamera chociaż cała?
P: Tak niezbyt.
Reżyser załamuje się.
R: Taka okazja na sławę... przejdzie mi koło nosa!
T: Nie przejdzie! My to ogarniemy!
R: Niby jak?
Czesław przyprowadza Montażystę.
R: Montażysta?
Mn: Twardy orzech do zgryzienia. Ale ja mam dziadka do orzechów! Nawet kilku dziadków.
R: Jak kilku dziadków?
Mn: Zobaczysz.
Montażysta zabiera kamerę.
Mn: Do dnia festiwalu wszystko ogarnę, narazka!
Montażysta opuszcza studio.
R: Ale on to ogarnie, prawda?
Sc: Swoich nie znasz? Jak nie on, to nikt inny temu nie podoła.
Reżyser lekko się uśmiecha.
R: Zajebiści jesteście, dzięki.
M: Lepiej ogarnij bilety, do festiwalu tylko kilka dni!
Restauracja.
Dzień finału. Restauracja wypełniona po brzegi. Chłopaki siedzą przy stole ze znajomymi, Dominikiem i Alicją.
P: Film? Osobiście uważam, że był bombowy.
Do: Ten twój znajomy zaraz pojawi się w telewizji!
Al: Patrzcie, rozdanie nagród!
Na ekranie telewizora transmisja z wydarzenia.
Lektor: Nagrodę jury zyskuje Ron DeRose, za swój film pod tytułem "Noc zawisła".
Oklaski.
T: Chłopacy, kiedy nasz film?
P: Zaraz!
Le: Nagroda Grand Prix wędruje do Juliana Makarta, film pod tytułem "Papierowa korona".
Oklaski. Wszyscy patrzą na siebie nerwowo.
M: Dałbym sobie rękę uciąć, że-
P: Nie psuj atmosfery!
Le: Wielki zwycięzca tegorocznego turnieju otrzyma nagrodę Złotego Kokosa. Zwycięzcą tegorocznego festiwalu jest... Reżyser, za swój film pod tytułem "Awangarda"!
Restauracja wybucha zachwytem. Wszyscy biegną do stolika chłopaków, goście podrzucają chłopaków w powietrze.
T: Wygraliśmy, wygraliśmy!
Freeze-frame. Chłopaki podrzucani do góry, wszyscy uśmiechnięci.
Jacht.
Reżyser płynie na jachcie razem z chłopakami.
R: Udało nam się! Film wygrał Złotego Kokosa!
T: Gdyby nie my, to film by skończył na samym dole tabeli!
C: Zrobiliśmy to, razem!
P: Ręce w górę!
Wszyscy unoszą ręce w górę, przybijają sobie piątki. Reżyser w przypływie radości przytula chłopaków, jednego po drugim.
R: Jestem taki dumny, dumny! Jak z własnej ekipy!
M: Byliśmy częścią ekipy.
R: Jedyne co nam zostało, to świętować!
Reżyser otwiera szampana, korek wylatuje wysoko w powietrze.
R: Komu polać?
P: Wszystkim!
Reżyser szybko nalewa pięć lampek. Odrzuca butelkę za siebie.
R: Na zdrowie!
Wszyscy piją szampana.
C: Niechaj nic nie zepsuje tej cudnej chwili!
Członek załogi krzyczy.
ZJ: Mielizna przed nami!
Jacht skręca, głośny huk.
ZJ: Przywaliliśmy!
Załoga jachtu wyskakuje za burtę. Tytus wyciąga zza pleców skrzypce i gra "Być bliżej ciebie chcę". Jacht tonie, wszyscy znikają pod wodą razem ze statkiem. Z wody wyłania się szalupa.
T: Spokojnie, nakręcimy następny za rok!
Reżyser wybucha płaczem. Fade to black.
Koniec odcinka 19.