Odcinek 18
Obóz letni
Salon.
Chłopaki oglądają telewizję. Czesław przysypia. Tytus ziewa.
T: Chłopacy... Jak długo już oglądamy TV?
Michał spogląda na zegarek.
M: Cały dzień.
P: Telewizja jest równie uzależniająca, co telefony i social media. Nie wiesz jak i kiedy, a jednak - zmarnowałeś cały dzień wlampiony w migające pudło.
T: Ale telewizory nie są pudłami!
P: Kiedyś były. Stare, z dupą.
Paweł przełącza kanały.
Zmieniające się kanały w telewizorze.
Na ekranie dwóch mężczyzn, jeden zarośnięty, z długimi włosami, drugi napakowany. Paker zaczepia zarośniętego.
Pk: Koleżko?
Zarośnięty burak spogląda na pakera.
Pk: Pomyśl o tym. Gdyby tak podzielić ludzi na brzydkich i pięknych, ty to byłbyś chyba na skraju. Na pewno nie pięknych.
ZB: Ciekawe czy jesteś równie mądry, co piękny.
Paker się denerwuje.
(M: Barachło.)
Michał przełącza kanał. Japońska animacja, postać razi wzrokiem. Przełącza raz jeszcze, na ekranie ukazuje się łamany słony paluszek. Przełącza po raz trzeci, na ekranie reklama jogurtu. Uśmiechnięte dziecko trzyma w ręku kubeczek jogurtu.
DD: Powinieneś był jeść więcej Danonków!
Michał przełącza kanał, chwila szumu.
M: Nic ciekawego w tej telewizji!
Na ekranie ukazuje się znana osobowość telewizyjna. Stoi przed projektorem. Na projektorze obraz kiepskiej jakości obozu, w rogu licznik: "18/22".
(T: Hej, to Win McLeod!)
(M: Kto?)
(T: Prowadzący Obozu Nieludzkiego Chaosu!)
WM: Gra rozpocznie się wkrótce. Brakuje czterech uczestników.
(M: Jak ja nienawidzę amerykańskich reality show!)
Michał rzuca pilotem w telewizor, rozbija lewą część. Win zyskuje świadomość, odskakuje w swoje lewo. Czesław się przebudza.
(M: Co jest?!)
(C: Hhhyyy...?)
WM: O, tutaj są! Gra rozpocznie się już teraz!
Win wychodzi z ekranu. Chłopaki cofają się.
P: Jestem za młody, aby umrzeć!
T: Ale czad!
Fade to white.
Letni obóz.
Win prowadzi chłopaków poprzez obóz. Rozmowę zagłusza lektor.
Le: 22 młodych dorosłych...
(WM: Czy wy aby na pewno macie 18 lat?)
Chłopaki nerwowo kiwają głowami.
(C: A czy wiek ma znaczenie?)
(WM: Nie! Trzymajcie umowy.)
Win wręcza chłopakom do podpisania umowy. Cięcie na grupy uczestników.
Le: Tylko jeden zwycięzca.
Dwóch młodych mężczyzn stoi pod drzewem. Jeden beka, drugi grzebie w uchu. Rudy Benedict siedzi przy pieńku.
Be: Eric, Kory? Nie widzieliście mojego buta?
Er: Lewego? Masz na nodze.
Ky: A prawego na głowie.
Ujęcie na głowę Benedicta. Ściąga z głowy but.
Be: Jak on się tu znalazł?
Win prowadzi chłopaków pod tablicę z zasadami.
WM: Wasze pierwsze zadanie, zapoznajcie się z zasadami.
Win wskazuje na regulamin przypięty do bardzo wysokiego drzewa. Kamera zjeżdża na dół, aż do ziemi.
M: Ile tego jest?
WM: 47 zasad! Pamiętajcie, że nieznajomość regulaminu nie zwalnia z jego przestrzegania!
Win odchodzi. Lektor czyta zasady.
Le: 1. Nie opuszczać terenu obozu bez zgody prowadzącego. 2. Nie oddalać się od drużyny podczas zadań. 3. Nie-
M: Koleś.
Kamera zjeżdża w dół, do Michała.
M: Możesz przestać? Nie mogę się skupić.
Le: Przepraszam bardzo, taka jest moja robota!
M: Gówno mnie to obchodzi! Przymknij się!
Obóz.
Chłopaki przechadzają się po obozie.
T: Chłopacy, nie zrozumiałem z tego nic, a nic!
C: Ważne jest to, że wolno przesiadywać przy stolikach od 6 rano do dokładnie 8:15, pory pośniadaniowej.
P: Co ma niby oznaczać "Obóz jest własnością korporacji StarWave"?
Win wchodzi w kadr.
WM: To znaczy, że jesteście podwładni korporacji StarWave! Proste, nie?
Win dynamicznie przechodzi na środek obozu.
WM: Drodzy uczestnicy! Witam was w czwartej edycji programu Obóz Nieludzkiego Chaosu! Jak się miewacie? LeMonn?
LM: Doskonale, Win!
WM: Abby, uśmiechnij się!
Win kaszle.
WM: Mocne perfumy, Tiff.
Tf: Przeszkadza ci coś?
WM: Nic!
Win energicznie przechodzi pod tablicę.
WM: Większość z was już zna zasady programu, więc na początek podzielimy was na drużyny 11-osobowe!
Na tablicy 22 kółka reprezentujące zawodników. Win przeciąga kredę wzdłuż tablicy, dzieli równo. Magiczna bariera oddziela uczestników. Po jednej stronie znajdują się Paweł i Michał, po drugiej Tytus i Czesław.
T: Chłopacy!
Tytus próbuje przebić się przez barierę, upada. Eric i Kory przybijają piątki.
Ky: Ekstra!
Tiff krzyżuje ramiona.
Tf: Chyba was coś świerzbi, jeśli myślicie, że zamierzam być w jednej drużynie razem z nim!
Tiff wskazuje na stojącego nieopodal Mateo, ambasadora marki perfum. Nie zważa na jej komentarze, pryska się flakonem.
Mo: Ja się cieszę.
Przedstawienie drużyn.
Granatowo-niebieska plansza przecina ekran.
Le: Drużyna 1, w następującym składzie...
Na ekranie pojawiają się uczestnicy.
Le: Abby...
Abby macha do widzów z ciepłym uśmiechem.
Le: Berlin..
Bl: Kocham was wszystkich! Siostra, jeśli to oglądasz-
Le: Czesław...
C: Siema wszystkim-
(WM: Że co?)
Win wchodzi w kadr.
WM: Nie mamy czasu antenowego! Jaka szkoda...
Win podchodzi do pierwszej drużyny.
WM: Przechodzimy do nazywania drużyn! Drużyna numer 1, jak chcecie się nazywać?
Er: A możemy się nazywać Kumple?
WM: Nic nie stoi na przeszkodzie! Drużyna numer 1 nazywa się Kumple!
Eric i Kory przybijają piątkę. Tymczasem w drugiej drużynie...
M: Jakieś pomysły, Mitchel?
Mh: Dobra nazwa, "Kumple"... My potrzebujemy innej nazwy!
WM: Od teraz drużyna numer 2 nazywa się Inna Nazwa!
Mh: Co? Nie!
Przygotowania do wyzwania.
WM: Zanim zaczniemy pierwsze wyzwanie, jakieś pytania?
Stojący w tle Kumoter podnosi rękę. Wszyscy uczestnicy patrzą się na niego.
Ku: Czy jest w pobliżu jakaś toaleta? Muszę... odcedzić kartofelki.
Win się uśmiecha.
WM: Nie, nie mamy toalet! Problemy finansowe! Masz, trzymaj to!
Win rzuca Kumotrowi wiaderko.
Ku: Jaja se robisz?
WM: Nie!
Ku: Ależ to poniżające, nie daruję ci! Zaraz z ciebie zrobię pisuar!
Kumoter rozpina rozporek, na jego kroczu pojawia się gigantyczna cenzura.
Ku: Chodź tu!
Kumoter goni Wina.
WM: Ochrona, mamy niepożądanego gościa!
Win ucieka. U Innej Drużyny...
Be: Tja... Michał, jaki plan?
M: Jaki ty chcesz mieć plan, skoro nawet nie zaczęliśmy wyzwania!
U Kumpli... Tytus stoi obok Czesława i Nicole, na jej plecach olbrzymi plecak.
Ni: O nie! Oni już zaczynają planować! Nie martwcie się, jestem na wszystko przygotowana!
Nicole wysypuje zawartość plecaka. Przeszukuje rzeczy.
Ni: Scyzoryk, mapa obozu, butelka szklana, butelka plastikowa, latarka, zapasowa latarka, i trzecia latarka, gdyby w zapasowej latarce skończyły się baterie!
T: Niedobrze mi, nie możemy spowolnić?
Ni: Nie ma co spowalniać, mózgowa maso! Weź no się w garść, głupku!
Tytus warczy na Nicole, ona warczy na niego.
Las.
Win wraca do obozu, mokre nogawki.
WM: Obozowicze... Pierwsze wyzwanie... Musicie zbudować obóz dla swojej drużyny! Wszystkie materiały znajdują się po środku obozu.
Drużyny zabierają materiały i narzędzia. U Innej Drużyny...
Ciera rozgląda się.
Ci: Potrzebujemy lidera!
Michał ciągnie Pawła na środek.
M: On jest dobrym liderem!
P: Co ja?
Drużyna patrzy na Pawła.
P: Chcecie plan? Niech no pomyślę... zacznijmy od jakiegoś szkicu!
Kujonka Vera trzyma w ręku szkic.
Ve: Pozwoliłam sobie naszkicować nasz wymarzony obóz jeszcze przed rozpoczęciem wyzwania! Brałam udział w trzech poprzednich edycjach, wygrałam drugą z nich! Za każdym razem to samo wyzwanie na początek!
P: No? Moje uznanie.
Siedząca na posadzce Tiff maluje się. W pobliżu stoi Vick, podnosi hantelki.
Tf: Och, czy mógłby ktoś w końcu zacząć budowę tego obozu?
Vi: Może gdybyś się nie malowała godzinami i pomogła nam targać deski, bylibyśmy co najmniej w połowie!
Tf: Jak śmiesz! Zejdź mi z widoku.
Vick niechętnie odchodzi.
Tf: Mateo, małpi cycu! Więcej perfum!
Mateo przynosi Tiff flakon, klęka.
Mo: Proszę bardzo, księżniczko.
Tf: No już, zmykaj i nie odbieraj mi tej cennej przestrzeni!
Mateo odchodzi.
P: On tak się daje poniżać?
Podchodzi do Pawła i Michała.
P: Co z tobą, stary?
M: Straciłeś głowę, czy co?
Mo: Beżowe kozaki... symbol męskiej słabości!
Michał patrzy ze zdziwieniem.
M: Niby jakiej? Malowana lala prosi się, aby dostać w papę! Sęk w tym, że nie popieram bicia kobiet.
Vi: Ani ja. Masz mój szacun, ziomek.
M: Niby za co?
Vi: I za jedno, i za drugie. Może jakaś dziewucha jej w końcu przyzoli, aż mi uszy więdną od jej jazgotu!
U Kumpli...
W tle Vick przybija deski, obok niego stoi Benedict. Berlin rozmawia z Kinsley.
Bn: Kinsley?
(Vi: Benedict, podaj mi ten młotek.)
Ki: Co tam, laska?
Benedict podaje Vickowi deskę.
Bn: Ten Eric to takie ciacho, mówię ci!
Vick przybija gwoździe deską.
Ki: Serio? Co jest pociągające w Ericu i tym w czapeczce?
Eric i Kory stoją pod drzewem. Eric puszcza bąka i szturcha Kory'ego.
(Vi: Młotek, nie deskę, ciamajdo!)
Obaj się śmieją. Berlin piszczy i upada. Razem z nią Benedict, uderzony deską przez Vicka.
?: Ktoś coś wspominał o pociąganiu?
Kinsley się odwraca, Berlin wstaje z ziemi. Na motorze podjeżdża Jonelle.
Jo: Nikt nie jest tak pociągający, jak ja.
Jonelle uśmiecha się, poprawia okulary przeciwsłoneczne. W tle wybuchy.
Ve: Nie chcę wam przerywać, ale 42. punkt regulaminu wyraźnie zakazuje jeżdżenia po terenie obozu pojazdami jednośladowymi.
Jo: Wywalaj do swojej drużyny, laska!
Jonelle łapie Verę w pół i wyrzuca daleko. Nieco dalej, Tytus stoi nad Nicole.
T: Nie możemy nieco spowolnić? Nie łapię.
Ni: Jesteś zbyt wolny! W slow-motion działasz, czy co?
T: Taki już jestem!
Ni: To się ogarnij!
Tytus i Nicole ponownie warczą na siebie.
U Innej Drużyny...
Michał ustawia deski, Vick przybija młotkiem. Paweł stoi nieopodal z planem.
P: Okej, zaczyna to mieć ręce i nogi.
M: Ty to mógłbyś chociaż pomóc! Stoisz z tym zasranym papierkiem jak jakiś kołek!
Tiff siedzi nieopodal, piłuje pilnikiem paznokcie.
Tf: No, lider na medal! Zero zaangażowania!
Paweł przeciąga dłoń po twarzy, idzie pomóc innym. Vick obraca się do odpoczywającego Mateo.
Vi: Co, Mateo? Żyłka ci pękła?
Mo: Korzystam z chwili na powietrzu. Co tam, dziewczynki?
Mateo obraca się z dziewczynami, pryska się flakonem.
Mo: Vick, za 10 lat będziesz żałował, że nie miałeś takiej charyzmy, jak ja!
Vi: Za 10 lat to będę miał na karku 34.
Mo: No to będziesz miał kryzys wieku średniego!
Mateo przyciąga dziewczyny.
(P: Taki narcyz... Bezwarunkowo zafascynowany swoim wyobrażeniem o sobie. Ale żeby pomóc to nie!)
Mo: Spokojnie, starczy mnie dla każdej! Kto chce niucha?
Benedict wcina się.
Be: Nie no, co to ma znaczyć? Powinniście się sprężać, nie randkować! Założę się że ten Mateo...
Win wchodzi w kadr.
Be: To jest zwykły, krypto-pe-
Win wycisza Benedicta. Przerażony odwraca się do Wina.
WM: Tsk-tsk. Benedict, przypominam ci, że jesteśmy w telewizji, w 2025 roku! Nie możemy sobie pozwolić na homofobiczne hasła.
Win odcisza Benedicta. Drużyna razi go wzrokiem. Paweł i Michał patrzą na Wina i Benedicta, sytuacja powtarza się w tle jeszcze kilka razy. Michał się śmieje.
M: Zobacz, jak ten Benedict jedzie po-
P: Daj mu spokój. Nie ogarnia świata na tyle dobrze, co inni. Więcej wyrozumienia!
Ci: Ten szczurek obraża homoseksualistów, zero tolerancji dla takich, jak on!
Michał odburkuje pod nosem.
P: Win to ma pod kontrolą. W końcu mu się baterie wyczerpią i się znudzi.
U Kumpli...
Czesław siedzi na skrzynce, popija piwo. Tytus rysuje patykiem po ziemi. Obok nich Eric i Kory.
Ky: Opowiedz im o tym!
Kory szepcze Ericowi na ucho. Eric prycha.
Er: Opowiadaliśmy wam o tym? Kiedy my rzucaliśmy sobie wyzwania w domku, kazaliśmy zjeść Abby rozjechanego borsuka! Nawet się nie skapła, usmażyliśmy go w deep-fryerze!
Siedząca nieopodal Abby zielenieje.
Ab: A więc to była prawda? Niedobrze mi...
Abby ucieka, wymiotuje poza kadrem. Eric i Kory śmieją się.
C: Łyczka?
Er: A daj.
Czesław podaje Ericowi puszkę. Eric pije, przeciera usta. Podaje Kory'emu. Nicole podchodzi do chłopaków.
Ni: A wy co tak siedzicie?
C: A bo my tylko, tak sobie...
Ni: Nie no, tacy z was debile, jak Tytus!
Nicole wykrzykuje. Kory'emu wypada puszka z ręki.
Ni: DO ROBOTY!
Eric, Kory i Czesław rozbiegają się. Tytus podnosi się ze skrzynki.
T: Tak, wiem, jestem debilem, i zaraz znowu zaczniemy na siebie warczeć...
Ni: Właśnie nie! Co tam trzymasz?
T: Patyk.
Ni: W końcu się na coś przydałeś! Przyda się!
Nicole zabiera Tytusowi patyk.
T: Hej!
Tytus biegnie za nią.
U Innej Drużyny...
Paweł i Michał siedzą na uboczu.
M: Paweł?
Paweł podnosi głowę, obraca się do Michała.
M: Ta drużyna jest jakaś rozjebana!
Michał wskazuje na drużynę.
M: Ja się w ogóle dziwię, jak oni funkcjonują?
Trójka dziewczyn plotkuje, Mateo i Tiff się kłócą, jedynie Vick pracuje.
M: Chaos bezwzględny!
P: Więc?
M: Więc? Zróbże coś, to ty jesteś liderem!
Vick potrąca Benedicta, Benedict upada na konstrukcję - zapada się.
P: No i po makale.
Win przybiega do Innej Drużyny.
WM: Inna Drużyno, wasz obóz uległ zniszczeniu. Przegrywacie!
Inna Drużyna zaczyna się sprzeczać. Benedict dostaje szału, wrzeszczy i ucieka.
M: Ej... Może i się zesrało, ale przynajmniej tym razem nie z naszej winy.
P: Od początku mówiłem. Nie wygrać, ale przetrwać.
Czesław i Tytus przychodzą do Pawła i Michała.
C: Zesrało się.
P: Jak widać.
T: Chłopacy, nie chce mi się już tu siedzieć!
M: Ani mi.
C: Ewakuacja?
Chłopaki skinają głowami.
M: Wspólna ewakuacja.
Chłopaki odchodzą.
Las.
Chłopaki wchodzą do lasu.
C: Chłopaki? Po co my się w ogóle pakowaliśmy w to bagno?
P: Bagno od samego początku.
C: No a ci ziomkowie od początku trącili sztucznością.
T: Fałszywi i zakłamani!
C: Udawali tych, kim nie byli.
M: Cały ten obóz był sztuczny. Naciągnięta drużyna, tandetny obóz, jedno wielkie gówno!
T: Chłopacy, ciekawe co jeszcze jest sztuczne!
Chłopaki wchodzą na sztuczną ścianę w kolorze lasu. Zawala się. Za ścianą ekipa produkcyjna, w tym kamerzyści, catering, sztuczne wentylatory, technik obracający planszę z tekstem "Płacz teraz", a także mężczyzna w kostiumie tubylca jedzący kanapkę razem z Winem.
M: Win?!
C: O co tu chodzi?
WM: Chłopaki, no co jest? Regulamin jasno mówił o nieoddalaniu się z miejsca obozu!
P: To pikuś! Lepiej wytłumacz się...
Kamera oddala się na ukryte studio.
P: Z tego wszystkiego!
WM: Czego się spodziewaliście po telewizji? Tu nic nie jest naturalne!
T: A co jest naturalne?
Win smuci się.
WM: Naturalne są konsekwencje, które poniesiecie. Niestety, zgodziliście się z zasadami na samym wstępie! Ochrona!
Za Winem stoi dwóch wysokich mężczyzn w smokingach.
WM: Wyprowadźcie ich ze studia.
Ochroniarze wyprowadzają chłopaków. Przed nimi pojawia się portal.
WM: Pora was przywrócić do naturalnego stanu rzeczy.
Ochroniarze wrzucają chłopaków do portalu.
WM: Posprzątajmy ten bałagan, korporacja uwielbia porządek.
Win podnosi sztuczne tło, ochroniarze zamiatają.
Salon.
Chłopaki zostają wyrzuceni z telewizora.
C: Dom, słodki dom!
P: Przynajmniej tutaj nie będziemy musieli użerać się ze spaczonym obrazem rzeczywistości, sztucznie podkręcanym do ideału.
M: Tu cię rozczaruję. Czeka nas jeszcze wiele posranych przygód. Czegokolwiek oni nie wymyślą.
C: Kto wymyśli?
Michał patrzy w kamerę.
M: Oni. Reżyserek i jego ekipa.
C: Nie jesteśmy sami.
T: Mamy siebie!
M: Słuszna uwaga.
T: Chłopacy, a może obejrzymy-
P&M&C: Nie!
P: Dosyć telewizji.
C: Dosyć tej sztuczności.
M: Dosyć tych złamanych marzeń o normalności.
C: Chodźmy na spacer.
P: Dotlenić się?
C: Odetchnąć, chodźcie.
Wszyscy wychodzą.
Koniec odcinka 18.