Odcinek 12
Niańki
Salon.
Poranek. Czesław i Tytus oglądają telewizję. Michał czyta gazetę, Paweł stroi gitarę.
P: D... Nie, D. D! Przeklęta struna D!
Struna się luzuje.
P: Dupa, dupa!
T: D jak dupa!
C: Pawi, od kiedy ci tak dobrze idzie strojenie gitary?
P: Odpieprz się! Umiesz lepiej, to sam ją nastrój!
Paweł podaje Czesławowi gitarę. Czesław bez problemu ją stroi.
C: Co, uczeń pokonał mistrza? Uczeń, który nawet nie ćwiczył gry?
Paweł stoi jak głupi. Pukanie do drzwi.
P: Ciekawe, kogo niesie z samego rana.
Paweł opuszcza salon.
Kuchnia.
Magda stoi w drzwiach.
Ma: Goście przyjechali!
W drzwiach stoi dwójka chłopców, kuzyni Magdy: Gracjan i Mikołaj.
Gr: Magda!
Mi: Cześć, Magda!
Magda przytula kuzynów.
Ma: Dobrze was widzieć, maluchy!
Paweł stoi w drzwiach.
Gr: A to kto, Magda?
Ma: Współlokator.
P: Cześć, maluchy.
Mi: Robimy mu wieżę!
Gracjan i Mikołaj skaczą na Pawła, przewracają go.
P: Ej no, przestańcie!
Michał warcze pod nosem.
M: No ja pierniczę! Co za gówniarzeria!
Ma: Słownictwo!
Michał się głupio uśmiecha.
M: Oczywiście.
C: Hm, zajebiście. Dzieciaki.
T: Chłopacy, pobawmy się z maluchami!
Paweł podnosi się.
P: A może pójdziemy na dwór, gdzie chcecie iść?
Gr: Miki chciał iść na plac zabaw!
Mi: A Gracek na lody!
Gracjan i Mikołaj przekrzykują się.
P: Okej, okej! Pójdziemy najpierw na plac, potem na lody!
Michał odkłada gazetę, Tytus ją podbiera.
M: A ty co?!
T: Chłopacy, patrzcie na to!
Tytus pokazuje reklamę parku rozrywki Fun Park Jeleńsko.
T: Fun Park w Jeleńsku!
Mikołaj i Gracjan robią olbrzymie oczy, są zachwyceni. W tle tęczowe tło.
Gr: Zawsze chciałem jechać do Fun Parku!
Mi: Ja też!
Gr: Ale będzie ambaras!
Mi: Zrobimy ambaras, na sto cztery!
M: Zawsze się mówiło na sto dwa...
P: Pewnie coś w ich slangu.
C: Nieważne! Słuchajcie, wynająłem busa na jutrzejszą imprezkę, ale zabierzemy się jeszcze dzisiaj!
M: Ty przecież nie umiesz jeździć! Ostatnio wjechałeś na most zwodzony! Który... był otwarty.
C: Polataliśmy sobie, nie bój żaby.
T: Kto ostatni na dole, ten zgniłe jajo!
Tytus, Gracjan i Mikołaj wybiegają z mieszkania.
P: Ej no!
Paweł biegnie za nimi.
C: Andżela, Magda, jedziecie z nami?
A: Czemu nie.
Ma: Dzisiaj jestem wolna, chodźmy.
C: Chodź, Michał!
Reszta opuszcza mieszkanie.
Bramy Fun Parku.
Bus zatrzymuje się pod bramami.
C: Stacja Łąki, barany wysiadać! Jadę obczaić parking.
Czesław odjeżdża.
C: Maluchy, wujek Paweł się wami zajmie!
P: Co ja? Sam by się nimi zajął, cieć malinowy.
M: A walić go, idziemy, czy nie?
Gr: Idziemy! Miki, idziemy z wujkiem Pawłem!
T: Dokąd najpierw? Na dmuchańce, a może na karuzelę?
Gr&Mi: Karuzela!
T: Kto ostatni, ten łamaga!
Tytus i maluchy biegną w głąb parku.
P: To ja się miałem nimi zająć!
Ma: Paweł, daj im się wyszaleć.
A: Pawuś, zobacz! Kraina horrorów!
Andżelika wskazuje na fioletowy namiot ozdobiony nietoperzami.
P: No, widzę.
A: Idziemy?
P: Mieliśmy się zająć maluchami.
A: Tytek się zajmie, chodź!
Andżelika prowadzi Pawła pod namiot. Magda i Michał zostali sami.
M: Zostaliśmy sami.
Magda ziewa.
Ma: Skoczymy na kawę?
M: Świetnie się składa, widziałem kawiarenkę na rogu. Odpoczniemy od tych idiotów? Nie mówię oczywiście o maluchach, co to, to nie.
Ma: Prowadź.
Michał i Magda przechodzą obok stoiska z lodami. Przy stoisku tańczy maskotka jelenia.
M: Tej, maskota! Którędy do kawiarni?
Jeleń wskazuje stojący w oddali lokal "Fuzja-Infuzja".
Ma: Nie brzmi zbyt zachęcająco.
M: Gorzej bywało.
Ma: Dzięki, jelonku.
Magda głaszcze jelenia po głowie, ten wymachuje przednimi kopytami. Michał i Magda odchodzą.
Karuzela.
Tytus, Gracjan i Mikołaj siedzą na karuzeli, każdy się śmieje.
Gr: Jestem królem nieba!
Mi: Zabawa na sto cztery!
Mikołaj wymachuje rękoma przy "sto cztery".
T: A o co chodzi z tym sto cztery?!
Gr: Nie oglądałeś tych filmików na Megagrabie?! Sto dwa wyszło z mody, teraz jest sto cztery!
T: Nie widziałem! Ale łapię!
Karuzela się zatrzymuje, Tytus i kuzyni Magdy schodzą.
T: To co maluchy, gdzie teraz?
Gracjan zastanawia się.
Mi: Gracjan, stoisko z Bububu!
Na przeciwko karuzeli stoją kubeczki. Osoba przy ladzie rzuca piłką i strąca kubeczki. Stojący za ladą pracownik wydaje osobie przy ladzie prymitywnego, odrażającego pluszaka.
Gr: Musimy wygrać to Bububu, wujku Tytusie! Będziemy mieli taki respect w szkole!
T: Michał zawsze narzekał na Bububu, że to marnacja wełny!
Mi: Nie ma racji! Bububu jest czaderskie!
Gracjan ustawia się przed stoiskiem.
PL: Zapraszam, zapraszam!
Pracownik lunaparku podaje Gracjanowi piłeczkę.
PL: Strąć wszystkie kubeczki, a wygrasz tego potworka!
Gracjan rzuca piłeczką, piłeczka leci w nienaturalnym kierunku. Strąca kilka kubeczków.
PL: Co za pech! Następny!
Mikołaj podchodzi do stoiska. Tytus przechadza się obok, zauważa kabel. Idzie za nim. W środku przyczepy stoi wiatrak.
T: Aha!
Mikołaj rzuca piłeczką, również nie trafia.
PL: Przykro mi! Następny!
Tytus odłącza wiatrak. Pracownik lunaparku się odwraca.
PL: A ty tu czego?
T: Moja kolej!
PL: To do kolejki!
Tytus ustawia się przed kolejką.
Gr: Rzucaj, wujku!
Tytus zamachuje się, rzuca piłeczką. Piłeczka odbija się od ścian, przewraca aż trzy stosy kubeczków, na koniec przebija ścianę przyczepy.
T: Jest, jest, jest! Trzy laleczki proszę!
Pracownik sapie, daje Tytusowi trzy laleczki.
Gr: Czadersko!
T: Mój pierwszy Bububu!
Gr: Nasz piąty!
Mi: Mój ma niebieskie futerko!
Gr: Mój zielone!
Gracjanowi burczy w brzuchu.
Gr: Wujku Tytusie, a może zajdziemy na marokański przysmak?
Mi: Czadersko, chciałbym marokański przysmak!
T: Widziałem stoisko, chodźcie!
Tytus, Gracjan i Mikołaj odchodzą.
Fioletowy namiot.
Kamerowy lot do środka, półmrok nad namiotem. Zbliżenie na plastikowy zamek, z wytwornicy leci dym. Paweł i Andżelika wyłaniają się z lewej strony.
P: Te straszaki są tandetne! Zobacz tylko na to, czujnik ruchu na dachu!
?: Zawróć... póki możesz... Zaw-
Paweł odłącza głośnik.
P: Widzisz, o co mi biega? Jaki kicz?
A: Lubię takie kiczowate rzeczy.
P: No a kiczowate horrory?
A: W dobrych horrorach nie chodzi o kostiumy, tam trzeba trzymać widza w napięciu!
P: Prawda. Ale ja się niczego nie boję.
Zza ciemnych drzwi wyskakuje tani klaun.
Kl: Muehehe!
Paweł podskakuje, Andżelika śmieje się.
A: Wiesz co? Ludzie nie boją się tego, co widzą. A tego, czego się nie spodziewają.
P: Ja się spodziewam, że coś za chwilę wyskoczy. Na przykład...
Paweł wskazuje na te same drzwi.
P: Teraz!
Nic nie wyskakuje. Z okna przed nim wyłania się ten sam klaun.
Kl: Hehe!
Paweł upada z wrażenia.
P: Dobra, cykorzę!
Podnosi się.
P: A tak swoją drogą, o co chodziło z tymi pluszakami, o których nawijałaś w busie?
A: Tak, niedawno kupiłam sobie taki breloczek, zobacz!
Andżelika pokazuje Pawłowi breloczek z postacią czarnego kota z różową kokardą.
A: Nonomi, moja ulubiona postać! Obrzydliwie słodka!
Czesław przechodzi przez namiot.
C: Bus ustawiony.
P: Co tak długo?
Czesław przedrzeźnia się z Pawłem.
C: "A co tak długo?!" A wy co, horrory klasy C?
A: Ekspert filmów się znalazł.
P: Co ty tam taszczysz pod pachą?
Czesław pokazuje Pawłowi kubełek z rogami jelenia.
C: Kubełek.
Czesław nakłada kubełek na głowę. Andżelika parska śmiechem.
C: Idę po kawkę, idziecie?
P: Może później.
Czesław odchodzi.
Kawiarenka Fuzja-Infuzja.
Reżyser siedzi przy stoliku na powietrzu. W lewej ręce wata cukrowa, w prawej tablica klipsowa ze scenariuszami.
R: Słuszna uwaga.
Odkłada watę, przekreśla coś na kartce.
R: To dzieci jako pierwsze wiedzą, że świat jest idiotyczny.
Czesław przechodzi obok.
R: Potem dorośli udają, że to metafora.
Czesław zatrzymuje się.
C: To co, da się to jeszcze ogarnąć?
R: Nie w weekend.
Ktoś w tle prycha. Kadr się rozszerza, przy sąsiednim stoliku siedzą Magda i Michał.
Ma: Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Dlaczego cały czas jesteś w trybie wojny?
M: Bo świat jest w trybie wojny.
R: Dzisiaj jest w trybie waty cukrowej.
Michał patrzy na watę Reżysera. Paweł i Andżelika przysiadają się do stolika w tle.
R: O proszę, kolejny wątek do rozwinięcia. Ale jeszcze nie teraz.
Reżyser przewraca kartkę, zapisuje coś. Tuż przed nimi przebiegają Tytus i kuzyni Magdy. Gracjan trzyma laleczkę, Mikołaj gigantyczną watę.
Gr: Zrobimy ambaras!
(Mi: Na sto cztery!)
Wszyscy patrzą na biegnących chłopców.
R: Oni się jakoś odnaleźli.
C: A o kim teraz piszesz?
R: O was nie, braciak się wami zajmuje.
Reżyser pisze dalej.
Toaleta.
Michał podchodzi do umywalki. Brudne, pożółknięte ściany z kafelków. Na podłodze brudny papier.
M: Chyba dostanę żółtaczki, jeśli czegoś tu dotknę.
Michał odkręca wodę, woda leci słabym strumieniem. Papier w podajniku pusty. Stęka. Kabina za Michałem otwiera się.
M: Halo?
W lustrze dostrzega rogi. Odwraca się szybko, w muszli wciśnięta głowa jelenia. Martwy, plastikowy wzrok.
M: O co chodzi?
Drzwi do toalety otwierają się z hukiem. Po podłodze sunie mop. Zjarany Daniel spogląda na Michała, ubrany jest w kamizelkę pracownika.
Da: Aura, bracie...
M: Że co?
Da: Każdy musi coś z siebie zrzucić. Na twojej twarzy... znajduje się czerwień.
M: Jadłem hot-doga i co?
Da: Wyglądasz, jakbyś walczył z demonem.
M: Demon się ukazał w tej oto kabinie.
Michał wskazuje na głowę jelenia w toalecie.
M: No, a co ty tu tak właściwie robisz?
Da: Kasy mało, a jaranie kosztuje! Dorabiam po weekendach.
Daniel sunie po podłodze z mopem.
Da: Czy myślałeś o tym, że mop jest niczym przedłużenie duszy?
M: Pierdzielisz.
Da: Ale słuchaj, ja jestem z Bogiem! Ale... takim neutralnym. Chcesz?
Daniel wyciąga skręta, oferuje Michałowi.
M: Nie dzisiaj, jestem z dzieciakami.
Da: Szacun.
Michał kończy domywać twarz. Daniel odwraca się, zbija lustro mopem.
M: Siedem lat czyszczenia.
Da: Słusznie.
Daniel zmiata kawałki szkła. Z kabiny wychodzi mężczyzna, spogląda na zjaranego Daniela i głowę jelenia.
M2: Nie mam pytań.
Mężczyzna opuszcza toaletę.
Park.
Magda i Andżelika przechadzają się po parku.
Ma: Dobrze się bawiliście?
A: Ale gdzie?
Ma: Na zamku.
A: Tak, Pawciu ogarnia chłopaków.
Michał dołącza do dziewczyn.
M: Już się zbieramy? Szkoda, trochę będę tęsknił za tym powalonym parkiem.
Ma: A gdzie maluchy?
A: Tam o!
Andżelika wskazuje na diabelski młyn. Jego gondole zatrzymują się, w jednej z nich siedzą Tytus i kuzyni Magdy.
Gr: Jeszcze raz!
Te: Jeszcze raz, wujku, prosimy!
T: Dobra! Ostatni raz.
Do panelu podchodzi Daniel z mopem, zamulony.
Da: Widzę... światłość.
Michał, Magda i Andżelika biegną pod młyn. Magda potrąca Daniela, ten upada na główny panel. Przyciski pikają, niczym szalone. Komputer ustawia tryb testowy, dzwonki dzwonią.
Ko: Tryb testowy - maksymalne obroty.
Diabelski młyn rozpędza się gwałtownie.
T: Ostatni raz to ostatni!
Młyn zaczyna się trząść, ludzie w gondolach spoglądają się na siebie. Maszyna kręci się coraz szybciej, ludzie zaczynają krzyczeć.
Mi: ALE CZADERSKO!
Gr: WUJKU, ALE ZAWALIŚCIE!
T: Trzymajcie się!
Śrubki z maszyny wylatują, gondole lecą w różnych kierunkach. Jedna gondola przelatuje obok Tytusa.
M3: Oddajcie mi moje pieniądze!
Gondola z Tytusem i maluchami w środku odłącza się od maszyny, leci w spowolnionym tempie. Wszyscy krzyczą z ekscytacji.
Knajpa z kurczakiem.
Paweł opuszcza knajpę z kubełkiem z rogami pod pachą.
P: Dobry chicken. Coś na ząb.
Nad Pawłem pojawia się cień, Paweł zatrzymuje się w piaskownicy.
P: A to co?!
Głośny huk, na Pawła spada gondola. Blaszany dach zgina się, pełno piasku w powietrzu. Gracjan i Mikołaj wystawiają głowy.
Gr: Jeszcze raz, jeszcze!
Mi: Jeszcze sto cztery razy!
Tytus chwieje się, wypada z gondoli głową w piasek.
T: Jestem indorem!
Czesław podchodzi do gondoli.
C: A co tu się za szopki odstawia?
Coś drapie o nogę Czesława. Wyciąga nieco roztrzęsionego Pawła za rękę.
P: Widziałem orła cień...
Tytus wyciąga głowę z piasku, otrzepuje się niczym pies. Wypluwa garść piasku. Michał, Magda i Andżelika biegną do gondoli.
M: Dobry Boże!
Ma: Nic wam nie jest?
Magda wyciąga chłopców z gondoli.
Gr: Nic a nic!
Daniel stoi w tle, patrzy na zgniecioną gondolę. Stoi z mopem, niczym kapłan po rytuale.
Da: Aura była napięta...
Zanurza głowę w wiaderku z wodą, otrzepuje włosy.
Da: Rany! Nigdy więcej nie jarać w robocie!
Daniel odchodzi od gondoli. Przez megafon krzyczy szef parku.
Me: Jak to zniszczyli cały park w trzy godziny? Kuźwa, jak?! Mieliście dopilnować, aby nic się nie odchrzaniło! W pizdu z wami!
Wszyscy obracają się w kierunku megafonu. Szef mówi dużo spokojniejszym głosem.
Me: Drodzy goście. Fun Park Jeleńsko zostaje zamknięty do odwołania. Zapraszamy... WYPIERDALAĆ!
Wszyscy stoją w ciszy.
C: Co za dzień! Pora się zabierać do domu.
Wszyscy opuszczają park.
Pod kamienicą.
Mikołaj i Gracjan wysiadają z busa.
Mi: Dzięki za podwózkę!
Kuzyni Magdy biegną do auta rodziców.
C: Będę tęsknił za tymi uśmiechniętymi mordkami.
A: W końcu będzie spokój przez jakąś chwilę.
Ma: Dopóki ktoś nie spali tostera.
M: Albo nie załamie łóżka.
Czesław patrzy na Michała.
M: Tak, o tobie mowa!
P: Chodźcie, muszę odpocząć.
Ma: Ja też.
Wszyscy wchodzą do środka. Tytus wychyla głowę na zewnątrz.
T: Hej, coś tu jest!
P: Co znowu?
Tytus podnosi karteczkę. Paweł czyta.
P: Spotkajmy się jutro pod hurtownią. Pilne. Podpisano "T". Tytus, to ty?
T: To nie moje pismo!
P: Jak nie twoje, to czyje?
T: Nie wiem!
Mieszkanie Twórcy.
Na monitorze obraz spod kamienicy. Twórca siedzi obrócony plecami do kamery, odkłada puszkę na biurko. Do Twórcy ktoś dzwoni.
Tw: Brat?
(Re: Co ty wyrabiasz?! Jaki znowu plan?!)
Tw: Nie przeszkadzaj mi, ty tego nie zrozumiesz.
Kumoter podchodzi do Twórcy, Twórca się rozłącza.
Ku: Plan gotowy?
Tw: Tak.
Ku: Gdzie?
Tw: Strefa Jeden.
Ku: Chyba sobie jaja robisz.
Tw: Nie robię.
Ku: No tak, jeden wielki opuszczony, obszczany zaścianek, co złego mogłoby się stać?
Tw: Nam nic.
Kumoter rozgląda się po pokoju.
Ku: Co zamierzasz z nimi zrobić?
Tw: Hipnoza i szybki insert do świata cyfrowego załatwi sprawę.
Ku: Nie lepiej by było-
Tw: To ja jestem mózgiem operacji.
Ku: Jak tam chcesz, mądralo.
Cut to black.
Tw: Bo po co się opierać? I tak dopnę swego, a wtedy już nie ma przebacz.
Koniec odcinka 12.