Odcinek 11

Powrót do szkoły

Pod zakładami.
Chłopaki stoją pod zakładami, są na przerwie.
T: Chłopacy? Bo tak się zastanawiałem...
M: Ty? Niby nad czym? W głowie tobie tylko małpa z cymbałami siedzi! Nigdy nic mądrym nie sypnąłeś.
P: Odpuść, Michał.
T: Bo wiecie, Andżela chodzi do szkoły.
Reszta patrzy na Tytusa, nie rozumieją.
T: Magda chodzi na uniwersytet, Patryk doszkalał się w akademii...
P: Do czego ty dążysz?
T: Dlaczego my nigdy nie byliśmy w szkole?
Gruby Paweł z hukiem otwiera główne drzwi.
GP: Doskonałe wieści, młodzieży! Słyszałem, że ciągnie was do edukacji!
M: Więc?
GP: Aneks dwunasty do regulaminu pracy! Każdy pracownik musi ukończyć szkołę średnią, aby pracować w zakładach produkcyjnych Tawny Tim's!
T: A co to oznacza?
Gruby Paweł drapie się po wąsie.
GP: Oznacza to, że... zgodnie z zasadami, które weszły w życie z dniem dzisiejszym - muszę was wysłać do szkoły średniej na kurs!
T: A-
GP: Żadnych ale! Pronto! Przyniesiecie mi certyfikaty.
Chłopaki odchodzą. Daniel woła z wewnątrz.
Da: Szefie, plackarka nawaliła!
GP: Że co?! Niemożliwe. Idę tam do was!
Gruby Paweł wraca do środka, zatrzaskuje drzwi wejściowe.

Pod szkołą...
Chłopaki przychodzą pod szkołę.
C: To jest ta szkoła...?
M: Normalna szkoła!
P: Dziwna...
M: Niby co w niej dziwnego?
P: Nie wiem jak wy, ale powinniśmy uważać. Intuicja mi podpowiada.
T: Chłopacy, tutaj!
Tytus wskazuje klasę.
P: Nie tutaj, szukaj dalej!
Idą dalej. Na ławce spotykają dwójkę uczniów, Alicję i Dominika.
Al: Ej, wy!
Do: To nie wy mieliście ten tego... do nas, na kurs?
P: Zgadza się.
Al: Chodźcie, matematyczka się niecierpliwi.
Koleżanka prowadzi chłopaków do klasy.

Klasa matematyki.
Nauczycielka stoi niecierpliwie pod tablicą.
NM: Powinni przyjść już dawno, gdzie oni są?
Alicja i Dominik przyprowadzają chłopaków do klasy.
Al: Już jesteśmy.
NM: Doskonale. Wasza czwórka, siadajcie na miejsca.
Chłopaki zajmują miejsca. Klasa zajmuje się sobą. Niektórzy siedzą na telefonach, inni rozrabiają. Paweł obraca się do nowo poznanych znajomych z przodu.
P: Ej, ta szkoła jest naprawdę dziwna!
Do: Wiemy.
Al: Chyba tylko my jesteśmy tutaj normalni.
Do: Człowiek w tej szkoly zamiast uczyć się pierdółek i formułek, uczy się przetrwania.
P: Przetrwania czego?
Jeden z uczniów siedzących z lewej strony, Rozmus rzuca krzesłem, które przelatuje nad głową Michała.
M: O-!
Michał odwraca się do pozostałych.
M: Chcecie w ryj?!
(Do: Tych ludzi.)
Ro: Ale ja nic takiego nie robię, ja tylko uczę to krzesło latać!
Koledzy Rozmusa się śmieją.
M: Zaraz ciebie mogę nauczyć latać, polecisz przez to okno!
(Al: Najlepiej nie zwracać na nich uwagi.)
Matematyczka rozpisuje równanie na tablicy.
NM: Kto podejdzie do tablicy?
Klasa siedzi cicho. Paweł szepta do Dominika.
P: Co to jest, do cholery?
Do: Równanie.
P: Tu jest więcej greki i literek, niż w słowniku! Tylko ci goście od Enigmy byliby w stanie je rozwiązać!
Szymon, uczeń siedzący za Rozmusem pstryka go palcem w ucho.
Ro: Jeszcze raz mnie trąć tym paluchem, diable obsrany-!
NM: Rozmusie! Zachowuj się.
Ro: Ale proszę Panią, no!
Kostek, kujon siedzący z przodu podnosi rękę.
NM: Kostek, zgłaszałeś się dzisiaj już dwa razy. Ktoś inny?
Klasa milczy.
NM: No dobrze, chodź.
Kostek podchodzi do tablicy. Czesław siedzi obok dziewczyny, Judyty.
C: Chciałbym zobaczyć, jak ten kujonek rozwiąże to zadanie.
Judyta nie podnosi głowy, jest wpatrzona w telefon.
Jd: Mhm, jasne.
C: To przecież nie może być-
NM: Pierwiastki równania wyniosą 1/1379, oraz 6. Natomiast zmienna ד nie należy do zbioru, ponieważ kwantyfikator egzystencjalny jest zbiorem pustym.
Czesławowi opada szczęka. Dominik podbiera okulary koledze siedzącemu z przodu, Brunowi.
Br: Ej!
P: Mogę oficjalnie stwierdzić, iż to równanie przyprawiło mnie o kryzys egzystencjalny.
Cała trójka się śmieje.

Klasa języka polskiego.
Za biurkiem siedzi nauczyciel, wąsaty. Podchodzi przed klasę, bierze głęboki oddech. Zaczyna kaszleć.
C: Ci nauczyciele w waszej szkole zawsze się tak długo przygotowują?
Jd: No raczej.
Nauczyciel odkasłuje. Głos nosowy, cichy.
NP: Moi drodzy, przejdziemy do dzisiejszej lekcji. Wyciągnijcie książki, strona 316.
Uczniowie otwierają książki. Paweł się obraca w prawo.
P: Pożyczylibyście książkę?
Jeden z uczniów podaje książkę Pawłowi.
P: Dzięki.
Paweł obraca się - to Dawid, oraz jego koledzy.
Dw: To ty.
P: Siemanko, chłopaki?
Dw: Nie siemankuj mi tutaj. Zobacz lepiej, co zrobiliście Krzyśkowi!
Krzysztof siedzi na wózku inwalidzkim, cały obandażowany. Nie może nic powiedzieć.
Os: Jeszcze masz czelność się nam napraszać?
P: Jedyne o co was poprosiłem, to o książkę. Chcecie, to ją sobie weźcie. Wezmę od kogoś innego.
Paweł oddaje książkę Dawidowi.
Al: Nie polubiliście się?
P: Pewna sytuacja na lotnisku.
Do: Trzymaj moją.
Dominik daje Pawłowi swoją książkę.
NP: Strona 316, opowiadanie przeczyta kolega z przodu.
Wskazuje na Tytusa. Tytus przewraca stronę, sunie palcem po książce. Po chwili czyta:
T: Miau.
Część klasy się śmieje.
(NP: Co autor miał na myśli poprzez "Miau"? Mają państwo 15 minut na wykonanie zadania.)
Paweł patrzy w książkę, opowiadanie składa się jedynie z jednego słowa: "Miau".
P: To jakiś żart?
Al: Nie, nie jest.
Alicja wyciąga z plecaka książkę dla dzieci.
Al: To adaptacja popularnej książki dla dzieci.
P: Dźwięki zwierząt dla najmłodszych... Co następne, picie herbaty widelcem dla najmłodszych?

Przerwa na obiad.
Na stołówce siedzą uczniowie. Mieszają herbatę widelcem, niczym zahipnotyzowani.
P: Miałem rację.
Tytus przechodzi obok stolika, miesza swoją herbatę widelcem.
T: Nie ma na co narzekać, Paweł! U nas na firmie na obiad mamy przecież kwadrans!
Herbata przecieka przez dziurki w widelcu.
T: Kurczę...
Czesław zaczepia Judytę.
C: Ej, Judka? Masz chwilę?
Jd: Odsuń się, Czesiek.
C: Ale czemu? Nic takiego nie-
Jd: Po prostu się odsuń.
C: O co biega, ja-
Czesław zostaje trafiony papierowym samolotem, wlatuje mu do ust. Grupa uczniów śmieje się, w tym Filip i Maksymilian.
Fi: No to co, pogruchali sobie?
Śmieją się.
Mk: Ostrzeliwujemy go!
Kilku uczniów rzuca samolotami w kierunku Czesława. Czesław ucieka, przebiega obok Pawła, Alicji i Dominika. Cała trójka siedzi przy jednym stole.
P: Co oni nam w ogóle podali? To wygląda jak coś, co by zaserwowali w amerykańskim więzieniu. No, przynajmniej z filmów, oglądałem pewien film z Tytusem, kropka w kropkę to samo!
Dominik i Alicja jedzą ryż z kurczakiem.
Al: A może najpierw spróbuj, pozytywnie się zaskoczysz.
Paweł powoli próbuje ryżu. Zaczyna jeść posiłek w błyskawicznym tempie.
Al: A nie mówiłam?
Do: Aż uszy ci się trzęsą!
Do stolika podjeżdża Krzysiek z kolegami. Teodor, kolega Krzyśka popycha głowę Pawła na tackę.
Te: Ooo, karma to sucz, stary!
Odchodzą ze śmiechem.
P: O Jezu...
Al: Przecież nie wierzysz w Jezusa.
P: Wiem, ale... Tego się nie domyje! Eh, dajcie mi kilka minut.
Paweł odchodzi od stolika.
Al: Co po lunchu?
Do: Historia.
Alicja i Dominik kończą jeść obiad.

Lekcja historii.
Nauczyciel historii stoi z tyłu klasy, szuka czegoś w szafie.
NH: Dobra, młodzieży, dzisiaj obejrzymy film o historii tekstyliów. Pozwólcie tylko, że znajdę projektor, musi być gdzieś-
Nagle zaczyna grać muzyka hip-hop.
NH: Co to ma znaczyć?
Rozmus, jeden z uczniów twerkuje do muzyki. Na stoliku Mateusza, siedzącego za nim ucznia znajduje się głośnik. Siedzący obok Mateusza Szymon podsuwa mu stojak do map.
Sz: Trzymaj!
Rozmus zaczyna tańczyć na stojaku.
NH: Rozmusie, proszę natychmiast zejść z tego stojaka, bo mi go dziecko połamiesz!
Rz: Spokojna głowa, panie psorze, ja tylko chcę być sławnym tancerzem!
NH: Na litość Boską, zakończ ten spektakl w tej chwili! Nalegam!
Rozmus tańczy dalej. W pewnej chwili stojak zgina się pod jego ciężarem. Koledzy Rozmusa śmieją się.
Ms: 10/10!
NH: Panie daj mi cierpliwości... bo jak da mi siły, to nie ręczę za siebie!
Nauczyciel wyciąga z szafy projektor, próbuje go ustawić.
Do: Mówiliśmy ci, my jesteśmy jedynymi normalnymi uczniami w tej szkole.
Al: O klasie to już nie wspomnę.
P: No żałośni to mało powiedziane.
Nauczyciel stoi na krześle, próbuje kijkiem włączyć projektor.
NH: No dalej, co jest...
Siedzący z przodu klasy Olek lekko przesuwa obrotowe krzesło, nauczyciel strąca projektor.
Ol: Bęc!
Klasa się śmieje.
Jd: Panie Profesorze, to nie tak się włącza!
NH: Będziemy improwizowali.
Nauczyciel włącza stary telewizor, wkłada kasetę.
P: Nigdy nie widziałem tak starej technologii.
Do: Ta szkoła żyje w średniowieczu.
Nauczyciel przewija taśmę.
Al: Chwilę to zajmie.
T: Panie Profesorze? Mam pytanie.
NH: Proszę?
T: A czy to prawda, że człowiek może oddychać pod wodą?
NH: Proszę Państwa, proszę zadawać pytania na temat.
T: Ale czy może?
NH: Nie może.
Tytus kładzie na głowie butelkę z wodą.
T: Panie Profesorze, oddycham pod wodą!
Klasa się śmieje, nauczyciel zakrywa twarz.

Lekcja wf-u.
Część klasy siedzi na ławce. Paweł przysiada się do Michała.
M: Też nie ćwiczysz?
P: Nie mam chęci. Ci ludzie są serio rąbnięci!
M: I mi to mówisz? Przez całą lekcję ten Filipek pieprzył przez całą lekcję... A nawet nie wiem o czym.
Michał zarzuca ramiona za głowę.
M: Ale z drugiej strony, chciałbym zobaczyć jak to wszystko pierdolnie.
P: Może i pierdolnie, może nie.
Karol, jeden z uczniów stoi przy konsolecie na drugim końcu sali.
Rz: Ej no, to ja jestem odpowiedzialny za muzę!
Wuefista dmucha w gwizdek. Szybki, warczący głos.
Wu: Rozgrzewka!
Karol zaczyna grać muzykę techno.
Wu: Ramiona w przód!
Uczniowie przebiegają krążąc ramionami.
Wu: W tył!
Krążą ramionami w drugą stroną.
Wu: Przeplatanka!
Biegną przeplatając nogi.
Wu: Odstawno-dostawny!
Skaczą bokiem.
Wu: Skip A!
Biegną podnosząc kolana.
Wu: I C!
Biegną uderzając piętami o dłonie.
Wu: Rozgrzani? Gra! Siatka!
Uczniowie rozstawiają się po obu stronach boiska. Teodor stoi naprzeciwko swoich kolegów.
Dw: A co z naszą lojalnością?
Te: W siacie nie ma lojalności, mośku! Dostaniesz w dupę!
Os: Zapodaj do pieca, Karol!
Wuefista rozpoczyna mecz, Filip wybija piłkę. Karol gra intensywną muzykę. Uczniowie odbijają piłkę między sobą. W międzyczasie Paweł rozmawia z Dominikiem.
P: Powiedz mi, o co chodziło z tym incydentem w szafie?
Do: Hm?
P: Słyszałem, jak Ala z kimś gadała na przerwie.
Do: Nie wiem, czy powinienem o tym mówić. Ale skoro jej nie ma... Słuchaj tego.
Dominik przybliża się do Pawła.
Do: Generalnie chodzi o nią i tą Eleonorę, widziałeś którą.
Paweł kiwa głową.
Do: Rok temu na halloween zebraliśmy się u naszego kolegi. Pomijając zbędne pierdoły, znaleźliśmy je w szafie. A one...
Dominik rozgląda się, szepta Pawłowi na ucho. Kilkakrotnie podnosi brwi, coraz to wyżej.
Do: I zakazała mi o tym komukolwiek mówić.
P: O Panie. Gruba akcja.
Al: Dominik!
Alicja stoi w drzwiach sali gimnastycznej.
P: Skąd ona wie?
Do: Ona jest nadświadoma!
Al: Już nie żyjesz!
Alicja biegnie w kierunku Pawła i Dominika.
Do: Pora spadać!
Paweł i Dominik uciekają.

Lekcja informatyki.
Wszyscy siedzą przed starymi komputerami. Starszy nauczyciel informatyki ani drgnie. Paweł cały czas spogląda w jego kierunku.
Do: Cały czas tak spoglądasz w jego kierunku. O co biega?
P: On nie mrugnął ani razu od początku lekcji!
Al: Stary dziadziu zawsze tak siedzi. Nawet obecności nie sprawdza, widziałeś, że poza nami nikogo nie ma?
Kamera oddala się, poza chłopakami, Alicją i Dominikiem nikogo nie ma.
P: Dopiero teraz.
Tytus i Michał siedzą przy komputerach. Michał gra w pasjansa.
M: Ten sprzęt nie potrafi odpalić nawet marnego pasjansa bez zacinania się co chwilę!
T: Ładował się pięć minut!
Czesław głośno stuka w klawisze.
M: Czesiek, ty co?
C: Mój działa, normalny komp! Ej, pogramy w strzelanki?
T: Wchodzę w to!
C: Paweł?
P: No dobra.
Starszy nauczyciel zasypia. Przechyla głowę na bok, z tyłu głowy znajdują się kable.
P: Okej, co się dzieje?!
Do: Teoria, że stary Gerwazy jest cyborgiem miała sens...
Al: Nie wydurniaj się!
Czesław zauważa na pulpicie plik z aimbotem.
C: A co to za śmieszny pliczek?
M: Coś mówiłeś?
C: Nic, nie martw się.
Czesław przeciąga plik w kierunku folderu gry. Pod folderem gry znajduje się jeszcze jeden folder.
C: Folder udostępniony?
T: Czekamy na ciebie, Czesiek! Do niebieskich!
Tytus przesuwa rękę, zahacza Czesława.
C: Uważaj, deklu!
Czesław upuścił plik do folderu udostępnionego.
C: I gdzie to teraz pójdzie?
Kamerowy lot wzdłuż kabli komputerowych, komputer jest podłączony do głowy Gerwazego. Stary nauczyciel budzi się, przemawia głosem niskiej jakości.
Ge: Nacieramy, panowie!
Gerwazy podnosi zszywacz, strzela ze zszywacza. Tytus, Czesław i Michał uciekają.
P: Słuchajcie, miło się gadało, ale mamy dość tej nadźganej szkoły!
Paweł ucieka z innymi.
Al: Odezwij się kiedyś!
Alicja i Dominik patrzą na siebie. Gerwazy wybiega z klasy ze zszywaczem w ręku.
Do: To co teraz?
Al: Stary Gerwazy czmychnął, to chyba i na nas pora.
Alicja i Dominik opuszczają salę komputerową.

Szkolny korytarz.
Chłopaki uciekają.
T: Goni nas, goni nas dziad-cyborg!
Ge: Terroryści wygrywają!
Kable podpięte do ściany w klasie wypinają się. Gerwazy upada. Chłopaki biegną dalej. Przed nimi stoi pracowniczka szkolna z certyfikatami. Chłopaki odbierają certyfikaty.
P: Dziękujemy, pani Jadziu!
Chłopaki wybiegają ze szkoły. Jadwiga przeciera łzy.
Jw: Tak szybko dorastają...
Chłopaki obracają się za siebie.
C: Już nas nie goni.
Spowalniają.
T: Chłopacy, co teraz?
P: Na firmę. Chcę to już mieć za sobą.
Chłopaki idą przed siebie. Gruby Paweł czeka pod zakładami. Poprawia wąs, uśmiecha się.
GP: O, w końcu! Jak tam w szkole?
M: Ta szkoła była wynaturzona, co to za szkołę szef wybrał?
GP: Kiedy ja byłem w waszym wieku, na to się mówiło szkoła życia. A teraz podajcie mi proszę papierki, ja się nimi zajmę. A teraz do roboty, dzień się jeszcze nie skończył!
Gruby Paweł odchodzi śmiejąc się.
P: Wasza kolej na złote myśli, ja nic nie ma.
M: Grunt to nie tracić głowy, resztę zawsze można dokleić.
C: Ma sens.
Z zakładów wychodzi Marcin.
MM: Tu jesteście! Ciężarówka z dostawami sama się nie rozładuje! Walduś was potrzebuje, chodźcie!
T: Czy musimy?
MM: Musicie!
Marcin i chłopaki znikają w budynku. Z drugiej strony ulicy obserwuje ich Kumoter.
Ku: Pamiętam te czasy, kiedy ganiałem do szkoły. To była tylko wersja beta dzisiejszego wyścigu szczurów. Ci, którzy już wtedy wypadli z obiegu, ganiają z miotłami po ulicy.
Obok zakładów przechodzi robotnik z miotłą, krzyczy do Kumotra z drugiej strony ulicy.
Rb: Masz jakiś problem?
Ku: Nic, a nic!
Kumoter odchodzi.

Koniec odcinka 11.