Odcinek 10
Gol!
Salon.
Chłopaki oglądają mecz.
Komentator: Proszę państwa, do końca meczu zostało kilka minut! Cztery minuty doliczonego czasu! Nasza reprezentacja jeszcze ma szansę...
Paweł przewraca oczami, pozostali oglądają.
P: No nie no, masakra. Biegają po tym boisku kilkadziesiąt minut, nikt nie potrafi zaskoczyć.
C: Ty daj im się zmęczyć, zawsze pod sam koniec nasi przejmowali piłkę i zdobywali bramkę! Zobaczysz!
Km: ... niecelne podanie. Przeciwnicy przejmują piłkę. Przekazuje piłkę do napastnika, wchodzi do szesnastki- strzela! No niestety, 3:2 dla przeciwników.
C: Co za chujstwo!
Czesław rzuca czapkę na podłogę.
C: Spalony był, nie odgwizdał!
M: Ty w ogóle wiesz co to jest spalony?
C: Zaraz ciebię spalę, przytkaj się! Gówno wiesz o piłce.
Alarm przeciwpożarowy z kuchni.
T: Spaliłem popcorn!
Tytus wybiega z salonu. Chłopaki kaszlą.
C: Jezus...!
P: Ewakuacja!
Wszyscy opuszczają mieszkanie kaszląc.
Na klatce schodowej.
Wszyscy stoją pod mieszkaniem.
M: Jak mogłeś zapomnieć o popcornie, do cholery? Mecz zaczął się o 15, teraz jest... Yyy...
C: Zapomniałeś zegarka?
M: Zamilcz!
Michał wchodzi do środka, po chwili wraca.
M: Za 10 piąta.
Z mieszkania obok wychodzi Jarosław, sąsiad chłopaków.
JR: Cześć, chłopaki. Co tak capi?
M: Pewna ciamajda...
Michał patrzy centralnie na Tytusa.
M: Zostawiła w mikrofali popcorn na niecałe dwie godziny, tak bardzo wciągnęła się w mecz!
T: Nie moja wina, piłka nożna to frajda!
JR: A, bo nasi nigdy nie umieli w piłkę kopać.
C: Gościu, ty się znasz na piłce tak, jak kura na pieprzu!
JR: Do prawdy?
C: Tak!
P: Panowie, ej!
C: Nie teraz. Jesteśmy w środku zaciekłej dyskusji.
JR: Nawet nasz miejski klub umie kopać w piłkę dużo lepiej, niż te patałachy! A są dopiero w siódmej lidze!
C: Zakład?
JR: O co?
C: Michał obstawił kupon u bukmachera, kurs 1.50 na gości.
M: Ale ty mnie w to nie mieszaj, kup sobie własny!
JR: Na Firanzię? Nasza Demobilia ich rozgromi.
C: Przegrany płaci wygranemu tyle, ile postawił. Michał, ile zapłaciłeś?
M: Dwa gile!
JR: Niech będzie tysiąc, stoi?
Czesław i Jarosław ściskają dłonie.
C: Stoi.
JR: Ja jadę na stadion, radzę wam się pospieszyć. Mecz o szóstej.
Jarosław odchodzi. Czesław parska.
C: Pedryl z kitą myśli, że wygra.
M: Jeśli przegramy, ja cię normalnie powieszę za jaja na drucie elektrycznym, na całą noc!
P: Chodźcie, nie damy mu się.
Chłopaki odchodzą.
Pod stadionem...
Na stadionie ćwiczy drużyna Demobilia.
T: Chłopacy, a co jeśli przegramy?
C: Nie przegramy, bo tamci zza granicy to nie odważą nam się strzelić bramki.
P: Jakim prawem?
Rozmowę przerywa trener drużyny, Makowski.
TM: Och, kogo ja tu widzę? Nowi zawodnicy!
P: To musi być pomyłka, my tylko-
TM: Żadna pomyłka. Gracie mecz za godzinę!
M: Ale-
TM: Żadnych ale!
T: Chcę iść na bramkę!
C: To się źle skończy.
Chłopaki idą na murawę. Na murawie ćwiczą różni zawodnicy, w tym Pieczara i Łysy.
TM: Pieczara, zajmij się kolegami. Naucz ich w piłę kopać.
Makowski zostawia chłopaków na boisku.
Pi: Nowi na boisku?
Chłopaki kiwają głowami.
Pi: Nie martwcie się, Firanzia ma deficyt, damy radę.
Ł: Tak jak my, jakbyś nie zauważył.
C: Na mnie nie patrzcie, ja tylko chciałem obstawić kupon.
M: A co, nie potrafisz strzelić bramki z pół metra?
C: A ty z kolei jeszcze przed chwilą mówiłeś, że nie będziesz się "użerał ze sportem prymitywnym, jakim jest piłka nożna"!
TM: Chłopcy, spokój! Macie ćwiczyć przed meczem, nie możecie zawieść miasta!
Ł: Jeśli chcecie pokazać się dobrze, musicie być w dobrej formie!
TM: Aby grać w piłkę, trzeba myśleć, jak piłka! Co robi piłka?
T: Toczy się!
Tytus kładzie się na murawę, turla się po całej murawie.
P: Wracaj tu!
TM: Piłka musi być szybka. Nie dajcie jej uciec! Trzymacie ją blisko przy swoich nogach, prowadzicie ją aż do bramki!
Tytus ciągnie za sobą wielką tablicę z napisem "Montaż". Tablica zasłania środek ekranu.
T: Pora na montaż!
Montaż z treningu.
W tle muzyka glam rock. Chłopaki trenują razem z nowymi kolegami. Paweł kapkuje z nogi na nogę. Czesław podbija kolanami.
M: Tutaj, tutaj!
Michał ćwiczy podania z innymi. Tytus biega do okoła, tylko przeszkadza. Następny slajd, chłopaki ćwiczą karne. Paweł trafia w róg bramki.
P: Jest!
Michał trafia w poprzeczkę. Czesław pudłuje, klnie pod nosem. Tytus bierze piłkę w ręce, szarżuje w stronę bramki. Powala bramkarza, wrzuca piłkę do siatki. Podnosi ręce do góry.
T: Wygrałem!
Następny slajd. Czesław i Paweł biegną w stronę bramki z piłką. Czesław podaje Pawłowi. Tytus wślizgiem odbiera piłkę, jednak Czesław przejmuje ją i strzela. Piłka odbija się od głowy Tytusa, wpada do bramki.
C: Na pustą siatę!
Następny slajd. Michał szarżuje w kierunku bramki z piłką. Swobodnie omija Pieczarę i innego obrońcę. Oddaje celny strzał na bramkę. Piłka ląduje w siatce jeszcze trzy razy. Koniec montażu.
P: Dobra, gotowy.
Pi: Kozacki trening! Teraz zostało nam wygrać ten mecz!
Ł: Powodzenia.
Mecz.
Stadion wypełnia się po brzegi. Na murawę wychodzą zawodnicy. Gospodarze stają przed silniejszymi gośćmi. Pierwszy gwizdek, Firanzia przechodzi do ataku.
P: Skurczybyki...
Pi: Łysy, do środka!
Łysy odbiera piłkę, podaje do Pieczary. Pieczara biegnie przed siebie.
C: Do mnie!
Pieczara podaje piłkę Czesławowi, na lewe skrzydło.
C: Mam, mam!
Czesław strzela z dystansu, stojący w polu karnym napastnik Demobilii niecelnie odbija piłkę główką, ląduje za linią autu.
C: Dupa!
Bramkarz przeciwnej drużyny wybija piłkę na środek boiska, pomocnik drużyny przeciwnej biegnie w zawrotnym tempie, nikt nie może go zatrzymać.
M: Tytus! Pamiętasz, co mówił trener?
T: Jestem piłką!
Tytus rzuca się na ziemię i turla się w kierunku pomocnika. Przewraca zawodników obu drużyn. Sędzia gwiżdże, jednak Tytus turla się dalej. Wyrywa piłkę spod nóg zawodnika numer 8, rzuca w stronę widowni.
T: Łapcie, póki ciepła!
Wkurzony Makowski wstaje i idzie w kierunku Tytusa.
TM: Co to ma kurwa znaczyć?!
T: Myślę, jak piłka!
TM: Czy ty wiesz ile podstawowych zasad piłki nożnej właśnie złamałeś? Chyba wszystkie!
Arbiter pokazuje Tytusowi czerwoną kartkę. Schodzi z boiska.
Rzut wolny dla Firanzii.
Przed piłką stoi pomocnik z numerem 5. Gospodarze ustawieni.
Ł: Gotowi?
P: Gotowi.
Numer 5 oddaje strzał, piłka przelatuje nad głowami Demobilii, piłka ląduje w siatce. 1:0 dla gości. Czesław upada na plecy, zakrywa twarz.
Pi: Ty, przegrywamy!
P: Możemy jeszcze wyrównać.
C: Jak ty chcesz wyrównać wynik w dziesiątkę?
P: Jakoś się uda!
Krzyk z trybun.
JR: No, widzę, że ładnie zaczęliście!
Czesław pokazuje wała Jarosławowi.
Trybuny.
Z Jarosławem siedzi kilka osób, w tym między innymi Kumoter, Twórca i jego brat, Reżyser.
R: Czyli co, założyłeś się z tym Cześkiem o mecz?
JR: To nie są tanie zakłady!
Ku: Tysiąc złotych piechotą nie chodzi. Straszna szkoda tylko, że Paweł, oraz tamci pozostali z piłką nożną mieli styczność jedynie poprzez telewizję satelitarną oraz mecze dziewięciolatków na osiedlowym boisku.
R: Braciak, o co ci chodziło z tym planem?
Tw: Hm?
R: Wypuściłeś się na miasto z zabawkową brońką, jakieś dziewięć odcinków temu, wciąż o niczym nie wiemy. A to miała być niezwykle groźna przygoda.
Tw: Na to przyjdzie czas. Mam jeszcze trochę czasu.
Ku: Tylko proszę cię, nie wykończ ich zbyt szybko. Lubię obserwować ich z boku, jak się wydurniają.
Tw: No dobra.
Jarosław patrzy na pozostałych, nic nie rozumie.
Ku: A, przepraszam bardzo, Pan tego zapewne nie zrozumie. Ta rozmowa przeznaczona jest dla nadświadomych. Niestety, Pan nie zrozumie tego humoru. I szczerze mówiąc, Pan raczej już nie zrozumie.
JR: Ale jak to?!
Twórca wyciąga tablet, zmazuje coś. Jarosław powoli znika.
Tw: A tak to.
R: Coś ty narobił? Wymazałeś z egzystencji niewinnego człowieka!
Tw: Przepraszam, kogo? Nikogo takiego nie pamiętam.
R: Przestań siać ferment, człowieku!
Twórca wymazuje coś w tablecie.
R: Czy ty wiesz, co-
Usta Reżysera znikają.
Ku: W ten oto sposób osiągnęliśmy absolutną ciszę.
Kumoter nagle robi szerokie oczy.
Ku: I pełny pęcherz. Zaraz wracam!
Kumoter biegnie do toalety. Reżyser patrzy na brata srogo.
Tw: Spokojnie, w każdej chwili mogę ci oddać tą cenną umiejętność wydawania dźwięków. Hm, tylko jeszcze nie rozgryzłem, jak to zrobić.
Reżyser robi szerokie oczy, maca się po twarzy.
Boisko.
Sędzia odgwizduje koniec pierwszej połowy. Drużyny schodzą do szatni. W szatni czeka Tytus.
T: Cześć, chłopacy! Gramy zaraz?
Pi: Ty już swoje nagrałeś. Dzięki tobie pykamy w dziesięciu.
Ł: No i straciliśmy drugą bramkę.
Trener zagląda do szatni.
TM: Szykujcie się na zmianę.
Trener wskazuje na Pawła i dwóch innych graczy.
TM: Ten i ten i ten schodzą, emeryci na boisko.
P: Trenerze, czy aby na pewno nie chce nam trener dać szansy?
TM: A co, chcecie dalej?
P: Chcemy.
TM: Dobra, Paweł zostaje, Robercik za Kostkę. I Leonidas za łysolka. A reszta, nie spartolcie tego!
Drużyna wychodzi z szatni. Tytus wygląda przez okno szatni.
T: No to co, oglądamy mecz? Ciekawe, kto gra?
Łysy wzdycha.
Druga połowa.
Firanzia utrzymuje wysoką przewagę nad przeciwnikami. Pieczara biegnie z piłką, po obu stronach Robert i Czesław.
Ro: Podaj, podaj!
C: Podaj mi!
Ro: Nie, bo mi!
C: Jestem bliżej!
Podaje innemu napastnikowi, główką wbija piłkę do bramki. Sędzia odgwizduje spalony.
C: Jaki znowu spalony?! Normalne dośrodkowanie!
Bramkarz Firanzii wysyła piłkę na środek boiska. Leonidas przejmuje piłkę, jednak spod nóg odbiera mu ją skrzydłowy przeciwników.
P: Teraz w tył, w tył! Michał!
Michał staje sam na sam z numerem 7. Nie zdołał powstrzymać skrzydłowego, piłka ląduje w siatce.
P: 0:3!
Zdenerwowany Makowski szarpie barierki, rzuca tablicą o ziemię. Tymczasem na trybunach.
Ku: Czy nie uważasz, że ten mecz się przedłuża?
Tw: Spokojnie. Jareczek raczej nie odbierze swojej kasy.
Jarosław znajduje się w czarnej przestrzeni.
JR: Czy ja umarłem?
Na trybunach...
Ku: Ten mecz naprawdę się przedłuża. A co gdyby tak na przykład... Hmm...
Tw: Zrobić zadymę na trybunach?
(Ku: Na trybunach!)
Twórca i Kumoter wymieniają spojrzenie.
Tw: No, co prawda do odcinka zostały aż trzy minuty i 34 sekundy, ale co tam.
Twórca podnosi kubeczek z napojem i rzuca go przed siebie.
Ku: Uff, to go zalałeś!
Umięśniony, wysoki kibol wstaje ze swojego miejsca, obraca się w kierunku Twórcy i Kumotra.
Ki1: Kto to zrobił?!
Obaj wskazują na siebie. Twórca przekręca rękę Kumotra w kierunku przypadkowego kibica, Staszka. Siedzi obok Reżysera. Kibol podbiega do Staszka i go uderza, aż spada. Inni kibole interweniują.
Ki2: Żaden skurwysyn nie będzie Staszka tłukł!
Ki3: Oko za oko, ząb za ząb!
Kibole biją się. Twórca, Reżyser i Kumoter po cichu uciekają z trybun.
Mecz.
Czesław stoi przed rzutem wolnym. Pudłuje. Paweł próbuje wykończyć, jednak potyka się.
P: O jeny...
Nieco oszołomiony próbuje wstać, jednak zostaje trafiony racą w głowę.
P: A to co-?!
Obraca się, na trybunach zamieszki. Sędzia przerywa mecz. Policja broni piłkarzy przed nacierającymi kibolami. Słychać strzały, drużyny zostają ewakuowane do szatni. Michał zatrzaskuje drzwi.
Pi: Uff, chyba jesteśmy bezpie-
Kibole wyważają drzwi. Piłkarze panikują, niektórzy próbują się bronić. Tytus chowa się pod ławką.
P: Co to ma być?!
M: A nie mówiłem, że piłka nożna to sport dla prymitywów?
Ki4: Coś ty powiedział, gnojku?
Jeden z kiboli łapie Michała za koszulę, jednak Czesław go trafia w głowę wieszakiem.
P: Co ty odchrzaniasz, chcesz nas pozabijać?!
M: Nie umiesz się tłuc, to się chowaj!
C: Pokazać ci, że umiem?
Czesław staje twarz w twarz z Michałem, również i oni zaczynają się szamotać. Tytus krzyczy z przerażenia, niczym dziecko.
P: Przestańcie. stresujecie Tytusa!
Czesław odpycha Pawła.
C: Nie wtrącaj się!
Paweł próbuje ich rozdzielić. Policja wchodzi do szatni, traktuje rozwścieczonych kibiców gazem pieprzowym.
TB: Na ziemię!
Ki4: Zeszła się psiarnia!
Kibole naciągają koszulki na twarz. Policja odwróciła ich uwagę.
P: Ej, ej! Droga wolna!
Chłopaki uciekają z szatni pod chwilę nieuwagi.
Pod stadionem...
Chłopaki uciekają ze stadionu.
T: Nigdy więcej nie obejrzę meczu w TV!
Kumoter, Reżyser i Twórca wychodzą ze stadionu. Twórca trzyma w ręku tablet.
Tw: Czekajcie, czekajcie! Mam to.
Twórca rysuje coś, Reżyser odzyskuje usta. Ten uderza z plaskacza swojego młodszego brata.
R: Coś ty sobie myślał, że mnie uciszysz?
Ku: A dobra już...
(Tw: Skończ jęczeć!)
Chwila ciszy.
Tw: Ty nam lepiej dziękuj za to, że uszliśmy z tego bez szwanku.
R: Ale to ty mi wymazałeś otwór gębowy - pamiętaj!
Tw: No i co?
Ku: Eee, myślę, że pora najwyższa czmychnąć z tego stadionu!
R: A czemuż to?
Kibole biegną w kierunku nadświadomych.
Ki5: To oni!
Ki1: A ja im kurwa dam, nogi z dupy powyrywam!
Tw: Oho!
Cała trójka ucieka przed kibolami.
Kuchnia.
Magda wygląda przez okno.
Ma: Widziałaś ich?
A: Nie.
Ma: Co im tak długo schodzi?
Chłopaki wracają do mieszkania.
P: Siemano, jeśli kogoś to obchodzi - żyjemy, jesteśmy cali i zdrowi.
Ma: Długo wam zeszło na tym stadionie.
M: Powiedzmy, że przydarzyło nam się coś bardzo nieciekawego.
P: Poza kibolami na stadionach i ustawionym meczem nic spektakularnego.
M: Czesiek?
C: Co?
M: Jak tam twój zakład z Jarkiem?
C: No właśnie, jakoś go nie widziałem po meczu.
W ciemnej otchłani, Jarosław przechodzi przez ciemność.
JR: Jest tu kto? Halo? Boję się ciemności! To nie są żarty, wypuśćcie mnie!
W kuchni...
A: Pracuje w szpitalu, tam za rogiem!
M: Dzień wariata, prawda?
Wszyscy się śmieją.
P: Ale dzisiaj to było urwanie dupy.
Czesław stoi w miejscu, rozgląda się.
M: Czesiek?
C: Chłopaki, a może Michał miał rację? Ta cała piłka nożna jest prymitywna.
P: A z jakiej racji?
C: A widziałeś tych chuliganów na trybunach? Noga wzbudza agresję.
M: No, jak tam uważasz.
C: I wybaczcie, że tak odpłynąłem. Bardzo chciałem wygrać ten zakład.
T: Chłopacy, oglądajmy inne sporty!
M: Co proponujesz?
T: Tenis ziemny!
Chłopaki patrzą na siebie.
P: Hm, okej.
(C: Brzmi sensownie.)
M: Dobra.
P: Kto gra?
C: Chyba ta Japonka z tą Amerykanką.
T: Wiem kto!
P: No to, przed telewizor!
Chłopaki idą do salonu. Andżelika spogląda na Magdę.
A: A chodźmy do nich.
Andżelika i Magda idą za nimi. Fade to black.
Koniec odcinka 10.